Dark Tranquillity/Insomnium/Belligerence, Fléda, Brno

25.10.2010, 21:38

Daty w Polsce na trasie znowu brak, ale tym razem nie przepuszczę… Niemcy? Może Malmö? Padło na, potwierdzone później, Brno.

Dark Tranquillity/Insomnium/Bellgerence, Fléda, Brno

Integralną częścią koncertów jest oczywiście organizacja. Wszystko było fajnie (a widziałem względnie sporo), do momentu otwarcia bram o 18:30. Bo szatnia zaczęła działać dobre 20 minut później, w międzyczasie oczywiście ogonek do niej zapchał cały bar. Cóż, mimo to, i fakt, że sporo ludzi zdążyło wejść do sali, udało mi się bez problemu dostać do pierwszego rzędu. I tu niespodzianka, brak fosy. Kiepska informacja dla karku (bo dużo patrzenia w górę), cała reszta z tym związana – świetnie.

Tu znowu wracamy do dobrej organizacji, nie trwało to długo. Linki z tytułami kawałków prowadzą do nagrań live z tego koncertu, jeśli udało mi się takie znaleźć. Na dobry początek „local support”, choć sprawiali wrażenie „czegoś więcej”: Belligerence. Jazda! Czytaj dalej »

DT, czyli tam i z powrotem

24.10.2010, 23:12

Cel: koncert Dark Tranquillity/Insomnium/Belligerence. Przebieg: poniżej.

Już nocny na Dworzec Centralny był wesoły. Krótka jazda, wspomagana śpiewem znanych polskich przebojów z „Zazdrością” Heya na czele, w wykonaniu zespołu Damski Autobusu Tył. Hej, gdzie mój pociąg do Katowic? Aha, to połowa tego do Zakopca, na tej tablicy jest. – Proszę pani, a często się zdarza, że ten pociąg z Gdyni ma opóźnienie? – Nie. Yhy, przyjazd 1:24. Przyjechał o 1:45, w połowie wypełniony kibicami Lechii, umilającymi dalszą podróż nie gorzej niż kapela z poprzedniego zdania. Druga połowa wypełniona prawie równie szczelnie, ale małym cudem miałem miejsce siedzące pośród spokojnych, tudzież śpiących ludzi. Pół śpiąc, pół słuchająć przyśpiewek z przedziałów za plecami, dowlokliśmy się do podcelu A. 45 minut na przesiadkę w Kato stopniało przez opóźnienie, ale to dobrze, mniej czekania w zimnie. Chociaż… w kibelku do Bohumina ogrzewanie na full dawało radę. Doczytałem kolejne opowiadanie z „Czerwonej gorączki”, ruszyliśmy prawie na pusto. I do samego końca moją część wagonu zajmowały tylko dwie niewiasty pod kocykiem i jakaś starsza para. Chałupki, sms, sms, stacja, kup pan przejściówkę, 2zł, dziękuję, most nad Odrą, koniec zasięgu. Vítána, Česká republika. Czytaj dalej »

Metal Hammer Festival 2010, Spodek, Katowice

29.08.2010, 17:41

Długa deszczowa podróż. Katowice. Spodek. Wejście nr 7. Pusto, w końcu nikła kolejka składająca się z dwóch ekip telewizyjnych, chyba kilku zagranicznych oraz gromadki ludzi, którym tak jak mi udało się wejściówkę gdzieś wygrać. 12:40, miłe panie przy stoliku zaczęły wydawać nam bilety. Kilka minut stoję pod, jak się później okazało, nieco pechowym wejściem do hali głównej (w innych bramach już wpuszczają, to czemu nie tu? bo jeszcze nie mamy sygnału). Ale po kolejnych kilku minutach staliśmy już pod sceną.

Metal Hammer Festival 2010 Czytaj dalej »

Sonisphere Festival, Lotnisko Bemowo, Warszawa

18.06.2010, 12:00

Relacja chronologiczna, czyli tak to wyglądało z mojej strony, przed wejściem a potem na samym przodzie Golden Circle…

Na końcu kilka linków gdzie jeszcze moim zdaniem warto zajrzeć.

Sonisphere Festival Poland 2010 Czytaj dalej »

2009 po mojemu – podsumowanie

18.02.2010, 0:08

Wygląda na to, że już luty, a tu żadnych podsumowań ani innych takich, nic. W sumie to nie dlatego, że jestem im przeciwny czy coś, tylko przez totalne zapchanie czasu przez wydział od samego początku roku.

O cóż więc chodzi. Nie o to, że zacząłem studia. O to, że przeniosłem się w tym celu do Wawy też nie. Chodzi o dość intensywne szwendanie się po koncertach w A.D. 2009. :)

No Mercy 3. grudnia 2009, rozstawianie sprzętu Czytaj dalej »

Pieniny, sierpień 2009

30.08.2009, 9:05

A nawet ostatni dzień lipca na dodatek. Bez zbędnego zanudzania (po części foto-) relacja. Pamiętniczku…

31.07. Wyjazd

A przed wyjazdem się pakowanie, walka ze świeżo zakupionym iPlusem Simdata (koniec końców: nie chciał wspólpracować. Nie to nie). To jedną ręką, a drugą na szybko ściąganie materiałów o Pieninach. W końcu wypadałoby wiedzieć najpierw gdzie się idzie. Nie muszę chyba pisać, że to wszystko w nocy? 1,5h spania wystarczy przecież każdemu.

Gdzieś między Starym Sączem a Krościenkiem Czytaj dalej »