W końcu jestem po Olimpiadzie Wiedzy Technicznej (mimo, że to nieco mizernie wygląda, tak - to jest oficjalna strona OWT), tj. konkretniej po drugim etapie. Po pierwsze dlatego, że szanse na dostanie się do etapu trzeciego są takie sobie (o tym za chwile), po drugie - nawet w takim wypadku nie miałbym za wiele czasu na przygotowanie się do niego - matura za pasem. (a 100 dni zostało ;) ).
Zaczęło się kilka minut po 1000, w trakcie rozpoczynających oficjalności było nieco śmiesznie, ale może pominę. Na początek półtoragodzinna część pt. “optymalizacja/wykorzystanie informatyki w technice”. Zadania optymalizacyjnego nie próbowałem za mocno zrozumieć, tj. już wcześniej odrzucałem możliwość pisania go. Wziąłem się za pisanie drugiego, czyli pisania programu rozwiązującego daną kwestię. W skrócie: jest sobie lotnisko, wokół którego jest pierścień (dość “gruby”). Program ma pilnować, aby samoloty wlatujące w owy pierścień nie były za blisko, jeżeli są za blisko to mają zwolnić, a kiedy osiągają wewnętrzny promień pierścienia - o ile pas nie jest aktualnie zajęty przez inny samolot - kazać im lądować. Niestety źle rozłożyłem sobie czas i mimo rozpoczęcia kodowania (w PHP oczywiście) bez projektu (układał się w głowie na bieżąco), zabrakło mi czasu i nie liczę na punkty (można ich tutaj dostać 30), chyba, że ktoś sie zlituje i za strzępy kodu coś da. ;-)
Potem przerwa na obiad, powrót do auli (?) Lubelskiego Centrum Edukacji Zawodowej, w którym całość się odbywała. Czas na część stricte “elektryczną” (bądź mechaniczno-budowlaną - podczas pierwszego etapu jest wybór co będzie się chciało pisać dalej), trwającą mordercze 3 godziny. Dostałem zadanka i… trochę ból, bo tylko jedno, w którym mógłbym wykorzystać cokolwiek z tego, co ćwiczyłem przez całe ferie. No nic. Trzeba zrobić dwa (z trzech), tyle będzie oceniane. Zrobiłem pierwsze (zaprojektować układ jednakowych bramek logicznych konwertujących podany Kod Gray’a w binarny). Jako, że można było korzystać z jakichkolwiek źródeł przyniesionych ze sobą (wyłączając laptopy itp.), było to dość proste. :) Następne dwa zadanka to już raczej próba napisania czegokolwiek, za co będą punkty. Komisja okręgowa ma wysłać to, z czego będzie więcej punktów. Zobaczymy.
Dorzucam jeszcze fotkę z książkami, które zatargałem na OWT. Wziąłbym jedną więcej, ale nie wytrzymałby tego plecak ;-) W praktyce okazało się, że przydały się… prawie w ogóle.

Póki co koniec myślenia o obwodach, liczbach zespolonych i innych badziewiach. Pobiłem swój nowy rekord w odmóżdżaniu się.


Rekord słaby ;P W czasach świetności wyciągałem gdzieś koło 1,2-1,3k z rekordem chyba 1,5k
A co do optymalizacji - pierwsze zadanie było duużo prostsze, Twój błąd że go nie zrobiłeś (widziałem je).
Nom, można było jednak próbować… Cóż, whatever now.
Będzie dobrze, z resztą przejdziesz do 3go etapu to masz polibude w kieszeni, nie? I tak bądź co bądź myślę że dobrze Ci poszło :) A przynajmniej jakieś nowe doświadczenie. :)
Po za tym, a nie mówiłam, abyś sobie darował liczby zespolone? ;)
jawron: nie chwil się tak ;))
Hej hej, ale nie musicie się tym przejmować bardziej ode mnie ;-)
Why not? :P
Oni sie tak specjalnie przejmuja, zeby o sobie nie pamietac, zeby sie skupic na kims innym ;)
Swoja droga, to ja bym nie przezyl ze swiadomoscia dokladnej liczby dni do matury, nie wiem jak Wy tak mozecie…
Bernard Bondos: 1.Pewnie tak :>
2.To chyba wpływ przynależności do, cytując ostatnie opisy Denisa… “‘who cares’ generation”.
hmm, bardzo możliwe, ale mnie by raczej zabjjało to, że jeszcze nic nie umiem, dlatego dni liczylem dopiero przed prezentacją z polskiego ;)
W sumie, to faktycznie who cares’ generation, bo jak inaczej żyć? emo? nie dla mnie (pomijając bloga:D), więc nic innego nie zostaje, żeby jakoś się dało przetrwać…
A tam się maturą przejmujecie. W praktyce nie było to nawet w połowie tak straszne, jak mówili nauczyciele. Do egzaminu z matematyki można się świetnie w miesiąc przygotować - kwestia uporządkowania materiału, którego na dobrą sprawę macie jeszcze mniej niż ja, i wyrobienia wprawy w rachunkach. Oczywiście pod warunkiem, że się nie obijało na lekcjach. Ale skoro widzę, że ty Krysickiego tniesz…