i vice versa. Jak podała Gazeta Wyborcza, a następnego dnia, cytując za Dziennikiem, Wirtualna Polska, w MEN gotuje się nowy projekt dotyczący programów nauczania w liceach. Ma on uczynić licea ogólnokształcące bardziej nastawione na profilowanie nauki, że tak to ujmę. Prościej mówiąc, osoba która chce uczyć się i iść na studia związane z jakąś nauką ścisłą, będzie od 2. klasy miała więcej czasu na nie poprzez zlikwidowanie nauki np. historii, i odwrotnie: humaniści nie byliby już męczeni fizyką czy biologią. Powstaje tutaj jednak kilka pytań.
Jednoroczne zagęszczenie
Jak w takim razie ma wyglądać nauka w pierwszej klasie? Aktualnie program wszystkich przedmiotów jest rozłożony na wszystkie lata (tj. niekoniecznie na 3, np. WOSu w moim profilu uczy się 2 lata), równomiernie, z uwzględnieniem profilu - materiału z przedmiotów profilowanych jest więcej, z innych mniej. Z racji tego, że dumnie reprezentuję profil ( ;-) ) matematyczno-fizyczny, do tych drugich należy (lub już należała, bo jestem w klasie maturalnej) biologia, WOS, historia, j. polski. Na innych profilach oczywiście jest analogicznie.
W takim razie, jeżeli by chcieć wykluczyć historię (teraz rozłożoną na 3 lata, po dwie godziny w pierwszych dwóch oraz jedną godzinę w ostatniej klasie - a już to jest za mało do przerobienia całego programu podstawowego; nie żebym specjalnie ubolewał ale staram się zachować bezstronność) od drugiego roku, to czy ten sam materiał zostanie upakowany do 5 godzin tygodniowo historii (w profilu mat-fiz, sic! w humanistycznym pewnie z 8)? Czy też zostanie okrojony, co prowadzi do utraty sensu nauki tego przedmiotu w ogóle (powtórzę, nie żeby specjalnie ubolewał, ale… patrz dwa nawiasy wcześniej)? A to tylko (rzucona tu dla przykładu) historia, co z resztą?
Podteksty patriotyczne
Tutaj wyłania się różnica pomiędzy “ścisłowcami” a humanistami. W skrócie: czy tak samo moralnym ze względu na patriotyzm jest obcięcie tym pierwszym wosu/historii/wiedzy o (…) oraz obcięcie fizyki/biologii/etc. humanistom? Jeżeli by wziąć pod uwagę różne głosy, które zapewne już się pojawiły, i pojawi się ich na pewno jeszcze wiele - osoba wybierająca się na Politechnikę będzie osobą antyspołeczną, antypolską wręcz. Co innego taki przyszły absolwent filologii/psychologii/etc. Jemu takie czy inne zagadnienie w fizyce będzie potrzebne… nijak. Pomijam tutaj elementarną wiedzę, którą mam nadzieję każdy w miarę potrafi przyswoić w podstawówce i gimnazjum. Resztę można już zakupić w postaci usług mechanika czy innego hydraulika, nie każdy musi się znać na wszystkim. Co innego ten hydraulik. W końcu bez jako-takiej wiedzy humanistycznej się nie obejdzie (nie, nie ma tu ironii), bez silnego związania z Ojczyzną celem pracowania dla niej do sił kresu też nie (no, tutaj może nieco).
Nie ukrywam, bardzo by mi się taka ustawa podobała (gdybym urodził się tych parę lat później), wyraźnie jednak widać, że kilka spraw trzeba będzie porządnie przemyśleć… Na razie wygląda to mi tak, jak większość sytuacji w tzw. sferze politycznej. Albo coś robione mocno niedokładnie, albo na siłę przeciwstawiające się politycznym przeciwnikom (w tym wypadku opozycji i poprzednim rządzącym).
Dziennikarstwo?
Inna sprawa to dokładność informacji, jakimi karmią nas podane wyżej źródła.
Pierwsza klasa ma być ogólnokształcąca, a następne sprofilowane, tak żeby uczeń miał więcej czasu na przedmioty maturalne. Takie zmiany zapowiedziała minister edukacji Katarzyna Hall wczoraj w Częstochowie. Mają wejść w życie w 2012 r.
Wiadomości Wp.pl, Starsi licealiści nie będą uczyć się historii?
Za rok rozpocznie się kolejna rewolucja w polskim szkolnictwie.(…)
W efekcie od 2009 r. uczeń liceum po pierwszej klasie (…)
- To od 2012 czy od 2009?
- Tytuł na WP sugerujący, że historię to najlepiej od razu wywalić
Z tym drugim to przesadziłem, ale mam nadzieję, że każdy rozumie o co mi chodzi. O przynajmniej próbę bycia obiektywnym i bezstronnym, bo potem lecą oskarżenia o antypolskość. :P Ale to już abstrahując.


“bez silnego związania z Ojczyzną celem pracowania dla niej do sił kresu” lol hydraulik pracuje dla siebie i dla rodziny nie dla ojczyzny :P
a co do wp i gazety - gazeta mimo wszystko trzyma wyzszy poziom, jak wiadomo wiadomosci z wp, onetu posiadaja bardzo niska jakosc…
Reforma szkolnictwa
Podczas codziennej lektury newsów z RSS zainteresowała mnie jedna z informacji zamieszczonych na witrynie GW. Otóż od 2012 roku nastąpić ma zmiana w trybie kształcenia ucznia w liceum.
Zamiast niepotrzebnego uczenia się przedmiotów humanistyc…
MatheW: ale biorąc pod uwagę to, że:
1. Utrzymuje tą rodzinę, utrzymując - w skrócie - wzrost naturalny, oraz, że dzięki temu czyni Ojczyznę lepszą o tą jedną przeciekającą rurę mniej (”a gdyby przyszło tysiąc hydraulików?”). Tak, to brzmi śmiesznie, jednak wg mnie każdy taki pojedynczy przypadek można tak traktować.
2.Poziom, tzn.? Też tam lubię poczytać (w sumie, przy założeniu, że - o ile wiem - jesteś przeciwny PO, a GW mimo wszystko swojego wypadkowego “politykopoglądu” nie zmienia, to można przyjąć że nawet od Ciebie bardziej), tylko w kwestiach politycznych często - delikatnie mówiąc - na siłę przejaskrawiają pewne fakty itd. Nieustanna, mało konstruktywna, walka polityczna. Ale cóż, tak to wygląda nie od dziś.
Wg mnie każdy człowiek to tak na prawdę dla państwa nic innego jak PKB ;p I chyba powinno być w interesie państwa jest wykształcić tyle fachowców aby państwo dużo zarabiało i ludzie chcieli pracować.
Dziwne nastały czasy. Jeszcze niedawno PIS chciał nam wepchnąć wszystkimi możliwymi dziurami patriotyzm, tysiące godzin historii i humanistycznych dziwnych przedmiotów. Teraz widzimy coś całkiem odmiennego.
Sama pamiętam, jak idąc do gimnazjum już marzyłam, aby jedyne czego mam się uczyć to była matma i fizyka, ach i jak ja marzyłam o normalnej informatyce ;p Teraz trochę inaczej na to patrzę. Trzeba być zorientowanym w każdym przedmiocie choć odrobinę. Bo skończymy jako banda debili, którzy nie wiedza kiedy była bitwa pod Grunwaldem, skąd się biorą dzieci i tak dalej. Chyba problem nie leży w tym aby zmieniać ciągle program, ale aby uczyć skutecznie, aby nauczyciele byli wykwalifikowani, a nie jakieś tłumoki niewiedzieć skąd uczący np informatyki ;)
Tak w ogóle, to na dobra sprawę mogą sobie wsadzić to, że będą tak dzielić profile już od drugiej klasy liceum, skoro 3/4 materiału matmy wywalili ;p Po co w ogóle chodzić do szkoły skoro człowiek nawet nie nauczy się różniczkować. To była lekka dygresja ;p
@Unit:
No wiadomo, że w jakiś sposób jego praca przekłada się na kraj, ale tak napisałeś, jakby patriotyzm był mu niezbedny do pracy, bo pracuje dla kraju - a jest inaczej hydraulik nie myśli o tym, żeby wzbogacać kraj, ale o tym by zaspokoić materialnie rodzinę :)
ad. poziom - GW jest upolityczniona i stronnicza,ale jest profesjonalniejsza od serwisów typu onet i wp,ktore zamieszczaja czesto niesprawdzone, mylace wiadomosci.
cos z czasomierzem masz zepsute :P
o a nieco bardziej moim zdaniem obiektywniejsza rzeczpospolita rozwiazuje problem dat 2009 i 2012 :) : http://www.rp.pl/artykul/91675.html
Mystic: 1.No bo z tym PKB to tak jest, jakby nie patrzeć, i co by kto nie mówił o “opiekuńczym państwie” (pff).
2.Fachowcy fachowcami, tylko ludzie z podejściem bardziej nacjonalistycznym mogą zakrzyknąć, że co to za fachowiec, co nie będzie wychowany w duchy patriotyzmu (karmiony historią i innymi patriotyzmowo-dawczymi przedmiotami) i od razu po studiach ucieknie z kraju (”nie żebym specjalnie ubolewał”, powtórzę się jeszcze raz).
3.Hmm… jeżeli o to różniczkowanie chodzi… to mi to trochę dziwnie brzmi. Jeżeli by było “nawet nie nauczy się dodawać/potęgować” czy coś takiego, to by było poważne, ale użycie w tym zdaniu różniczkowania (bądź co bądź jednego z trudniejszych zagadnień w licealnej matmie) - coś mi nie gra. Ale fakt, kolejne cięcie programu matmy rozszerzonej jest nie na miejscu.
MatheW: 1.Hm, faktycznie, chodziło mi o odwrotną sytuację: oczywistym z punktu widzenia państwa jest, aby hydraulik pracował, pośrednio, dla ojczyzny właśnie.
2.Z czasomierzem ma cały serwer, niestety, ale niedługo to będzie rozwiązane.
3.O, i jasne w końcu.
No i wreszcie się za to wzięli. Ja jestem w biol-chem-fizie i nie odchodzi mi zaden przedmiot, jak np w humanistycznych odchodza wszystkie scisle. Uwazam to za dobre rozwiazanie.
Hej, ja tu tak przypadkiem, ale swoje trzy grosze wtrace.
Jak na razie wszyscy chodzimy/chodziliśmy do tzw. Liceum Ogolnokształcącego, co oznacza ze ksztalci ono wiedze ogolna, ujeta w jakims programie, ze wszystkich przedmiotow ze szczegolnym naciskiem na ew. przedmioty profilowane. Zwroccie uwage, ze to ze jednych przedmiotow naucza sie w trybie rozszerzonym nie oznacza, ze reszta przedmiotow nie jest nauczana, badz nauczana po macoszemu - podstawowym celem liceum jest ksztaltowanie obywateli, posiadajacych jakies pojecie o tematach poruszonych podczas edukacji, zdajacych sobie sprawe z tego jak funkcjonuje panstwo i wzajemnych obowiazkach panstwa wobec obywatela i odwrotnie. W zadnym stopniu celem liceum nie jest przekazywanie wiedzy szczegolowej (choc obecny program liceum to i tak kpina w porownaniu z tym czego uczono chocby kilkanascie lat temu), liceum ma dopilnowac zeby uczen posiadal wiedze ‘ogolna’, ’srednia’. Od przekazywania wiedzy szczegolowej, przygotowujacej naprawde do zawodu sa nieslusznie wysmiewane technika, hydraulik wybralby raczej ta droge.
Co do samego odchodzenia przedmiotow na wyzszych latach nauki w liceum - nie jest to pomysl glupi, pod warunkiem ze te przedmioty nie sa po prostu wycinane, ale przenoszone na nizsze lata i pod koniec nauki wymagana liczba godzin kazdego przedmiotu jest odbebniona. Inna sprawa czy naprawde chcielibyscie np. 6h historii czy 10h polskiego w pierwszej klasie, zeby potem moc sie skupic na przedmiotach profilowych ;)
mala dygresja, skoro juz zaczalem pisac;):
Wg. wiceministra edukacji (dane za ‘Dziennikiem’) szacunkowo ponad 80% mlodziezy chce zdobyc wyksztalcenie wyzsze! Nie wiem jak dla was ale dla mnie oznacza to tyle, ze znaczenie takiego wyksztalcenia bedzie spadac, uzyskiwanie go bowiem jest sprawa banalnie prosta - wystarczy popatrzec ile mamy absolwentow marketingu, zarzadzania, psychologii, politologii etc. po roznych prywatnych wyzszych szkolach wszystkiego najlepszego. Moje zdanie na ten temat jest takie, ze wyzsze wyksztalcenie nie jest dla wszystkich, w sytuacji takiej jak mamy w kraju poprzeczka powinna byc stale podnoszona aby zapewnic prezentowanie przez magistrow jakiegos poziomu, niestety dzieje sie dokladnie odwrotnie. Kaczmar powtarzal nam na matmie: “nie kazdy musi miec mature”, i tak samo jest ze studiami. Niestety mam wrazenie ze w obecnej formie propozycja pani Hall zbliza nas jednak do sytuacji w ktorej magistrow bedzie coraz wiecej, o poziomie wiedzy nizszym od maturzystow sprzed 10lat.
Przepraszam jesli pod wzgledem czytelnosci przypomina to strumien swiadomosci, pisalem w stanie wzburzenia :D