Tak, nie ma to jak pokazać, że się jest człowiekiem… wszystkim dookoła rozesłać kartki, poskładać życzenia itd. (tak przynajmniej wnioskuję po statystyce czy czymś takim). Szkoda tylko, że takim dobrym jest się tylko na pokaz. Dzisiaj z Kasią odwoziliśmy do lubelskiego schroniska (bardzo miło nas tam przyjęli, mimo że wiadomo, jak w schroniskach bywa, wystarczający problem to zdrowe zwierzę) znalezionego wczoraj w garażach pod moim blokiem kotka, najprawdopodobniej niedawno wyrzuconego z domu (nie znam się za specjalnie, ale podobno jest zadbany), bardzo chorego i wyziębionego. Nie wiadomo czy przeżyje do jutra, ale mimo wszystko lepsze dla niego uśpienie niż męczenie się, może jeszcze kilka dni, w tym zimnie…
Wiem, że taka notka w nikim nic nie zmieni, a takich kotów jest wiele (choć “domowy” i wyrzucony ma gorzej niż taki, który jest bezdomny od małego)… Mimo wszystko, musiałem się tym podzielić.
Wesołych świąt ludziom dobrej woli.


JA dziś widziałam kotka, który się do mnie lasił. Ale był raczej czyjs bo mial obrozke :) moj wlasny kot tez jest znaleziony :P