Uprzedzam, zrobi się nieco szkolnie, co u niektórych może wywołać nieprzyjemne uczucia, za które nie ponoszę odpowiedzialności.
Na tą chwilę do matury zostało dokładnie 35 dni i kilkanaście godzin. Kilka już słyszałem głosów typu “ohnieohniejużtakmałoczasuzostało”, to zrozumiałe. “Systematyczna nauka blablabla” czyli poradniki swoje, praktyka swoje, w końcu komu by się chciało, jest miliard ciekawszych zajęć w liceum toteż odłożona (czyt. skumulowana) dana ilość materiału w którymś momencie maturalnej klasy staje się przerażająco ogromna (no dobrze, wyluzuj już) spora do ogarnięcia i naumienia się (“naumieć” się jest w słowniku Firefoksa, śmiesznie). Zrozumiałe w pełni.
Inna sprawa to to odliczanie. 115, 100, 60, 38, 1500100900. Ktoś pewien, czyt. ubiegłoroczny maturzysta (to Benek chyba był) napisał, że on by tak nie mógł, tj. ze świadomością ile to dokładnie zostało.
Nad czym tak ja tu dywaguję? Nad nerwami dotyczącymi nadchodzącą sesją maturalną (z sesją “studjową” nie mającą podobno wiele wspólnego, jeżeli o poziom trudności chodzi, sprzeczać się tu nie mam zamiaru bo zapewne tak jest). A właściwie nad tym, że kompletnie ich nie odczuwam. Chyba ze dwa razy poczułem coś w rodzaju “trzeba oddać tą bibliografię wcześniej, niezdążeniezdąże” (bo miało się zrobić przez święta i się nie zrobiło), poza tym nic. Mógłbym następny miesiąc przesiedzieć nic nie robiąc, tudzież robiąc wszystko, aby się tylko nie uczyć. Niedobrze…
Cytat z tytułu zgapiłem bezpośrednio z opisu niejakiego Marka Denisa (podaruję sobie – i jemu – linkowanie, jeżeli będzie chciał to sam się ozwie w komentarzu). Ile w nim racji? No, “generation” to na pewno nie, ale “who-cares” to nas jakiś tam niepusty zbiór jest. Tyle, że na bank tak było zawsze.


Szczerze mówiąc niewiele zrozumiałam ;p
Czy ja dobrze rozumiem, że w Twoim wypadku Jacku, to jest pełna olewka tego, że zaraz matura?:D
Tak, to ja “nie mógłbym”, bo by mnie to bardziej demotywowalo… zresztą i tak w świadomości gdzieś to siedzi, że to jest za tyle i tyle.
Hm, notka powstała koło 4 w nocy, może to przez to…
Ale Benek zrozumiał. :P Tak, to prawie tak wygląda… No nic, próbuję się raz jeszcze zmotywować do fizyki.