W skrócie
CSS Naked Day to idea, dzięki której w tym roku po raz trzeci obchodzimy dzień “rozbierania” naszych stron www. “Polska wersja” (zwąca się CSS Goły Dzień) istnieje od lat dwóch (w tym roku występuje rozbieżność czasowa pomiędzy obiema edycjami: polska pozostała przy 5. kwietnia, ta “międzynarodowa” wybrała 9. kwietnia).
Idea jest prosta jak drut: usuwamy ostylowanie ze swych stron internetowych (arkusze CSS, czyli to, co nadaje im wygląd, przynajmniej w tych uznawanych za nowoczesne), aby pokazać, jak wyglądają jako czysty dokument XHTML/HTML, pozbawiony grafiki oraz jakichkolwiek upiększeń - pozostaje tylko treść i nawigacja (czyt. menu), a to w końcu o treść chodzi nam najczęściej, gdy surfujemy po Sieci: przecież ważniejsze jest, że znajdziemy (przykładowo) informację o interesującym nas połączeniu kolejowym, niż to, że tonacja kolorystyczna strony będzie zielona czy niebieska.
Tak więc jeszcze raz: “usuwamy” wygląd, zostawiamy treść (+nawigacja). Jeżeli zrobimy to zgodnie z ideą, tj. usuniemy po prostu CSS, strona pozostanie nadal czytelna oraz użyteczna - pod warunkiem, że jej kod (X)HTML ma odpowiednią i poprawną budowę.
No i po co?
Tzn. po co strony muszą mieć tą mityczną “poprawną budowę”. Co bardziej techniczni zrozumieją zwrot “strona się waliduje” (przechodzi serię testów w walidatorze HTML). Wśród społeczności webmasterów, a nawet szerzej - całej rzeszy informatyków ;-) strona poprawna składniowo (część webmasterów chwali się tym umieszczając logo “HTML Valid” lub mały napis gdzieś na stronie, o podobnej treści) jest uznawana za tą lepszą, natomiast strona, która się nie waliduje - spotyka się z negatywnymi komentarzami, w skrajnych przypadkach jej twórca trafia na informatyczne wygnanie. No, prawie że tak to wygląda. ;-)
Podsumowując: poprawna składniowo strona to ta lepsza i wspanialsza, ale wygląda na to, że tylko wśród zamkniętego kręgu pryszczatych okularników za ekranami… czy rzeczywiście?
A co to ma wspólnego ze mną, ZU?
Więcej niż myślisz, tylko często sam spotykam się ze - dla przeciętnego użytkownika niewiele mówiącym - sformułowaniem “propagowanie standardów sieciowych”. Tak naprawdę nie są one po to, żeby kółko wzajemnej adoracji, tj. informatycy, mogli się wychwalać lub besztać nawzajem za przestrzeganie/nieprzestrzeganie ich, ale aby ulepszać i rozwijać Sieć, z której korzystasz Ty, Ty i Ty tam z tyłu też.
Dzięki rozwijaniu - mądremu rozwijaniu - i stosowaniu tych mitycznych standardów powstają coraz to nowe rozwiązania, które ułatwiają życie użytkownikom, którzy nie muszą już korzystać z tak skomplikowanych (dla tzw. ZU) rozwiązań jak listy dyskusyjne, kiedy istnieją proste w użyciu fora internetowe; nie muszą uczyć się obsługi IRC, kiedy istnieje wiele banalnych w instalacji i obsłudze komunikatory internetowe. Dopisać tu można również przyjazność dla osób niewidomych, w końcu tacy również chcą z internetu korzystać. Czynią to, używając programów, które czytają im treść strony. Strona zbudowana poprawnie (tj. wg standardów) jest przez nie odczytywana o wiele lepiej.
Takie przykłady można mnożyć, można je też podsumować: dzięki standardom Sieć stale się rozwija, staje się coraz przyjaźniejsza.


Poza tym brak zgodności ze standardami prowadzi do kuriozalnych sytuacji, w stylu np. bloga roku 2007 (był taki konkurs, bodajże przez onet prowadzony), któren to blog źle się wyświetla pod firefoxem (!).
Konkurs na zawartość bloga nie powinien być rozpatrywany w kontekście wyświetlania bądź nie na “innych” przeglądarkach - zwłaszcza, że osoba prowadząca pewnie nie wie kto, jak i dlaczego robił szablon.
Kleczek Marcin: racja. Nie orientuję się czy rzeczywiście był to konkurs prowadzony przez onet, jeżeli tak, dotyczył zapewne blogów onetowych, gdzie raczej mało kto ma pojęcie o sprawach technicznych. Jeśli jednak dotyczył blogów ogólnie, bądź - tym bardziej - w serwisach typu jogger/wordpress.com/etc., myślę, że osoba prowadząca blog, jeżeli sama się nie zna - powinna przynajmniej zainteresować się profesjonalną pomocą, nietrudno w otoczeniu znaleźć takiego czy innego specjalistę w tej dziedzinie, wordpress.com np. ma forum dla użytkowników, to nie jest tak wiele, pomoc jest dostępna.
To była kolejna edycja, tym razem właśnie w formule open (były blogi zarówno onetowe, jak i wordpressowe, joggerowe, blox i inne).
Sorry, blog może być dobry, ale jeśli nie jest przynajmniej _poprawny_ w warstwie technicznej, to imo nie może być uważany za najlepszy. Wyróżnienie ok, nagroda? No wai. Zresztą, to chyba jest w interesie osoby prowadzącej, żeby jej przekaz trafiał w takiej formie, w jakiej chce, nie?
A ja jestem ignorant, i mi jest wszystko jedno, póki na stronie nie ma dziwnych krzaczków, czcionka jest czytelna, i jest więcej treści niż ozdóbek.
Dziwne krzaczki też należą do zbioru zbrodni przeciwko standardom sieciowym ;) ale to tylko szklanka, jeżeli nie kropla, w morzu.
Btw logowanie via OpenID działa, cieszy mnie to niezmiernie. :)