Pamiętacie jeszcze czym zachwycały się media jakieś 2 lata temu? Młodym talentem, który miał szczęście urodzić się w “muzycznej” rodzinie, a w wieku lat czterech już zaliczał swoje pierwsze koncerty i to nie w osiedlowym domu kultury, a na sporej scenie (ok 1:52)? Zapewne paru osobom cośtam jeszcze w pamięci świta. W blogosferze też zagościł, np. u Grzecha i Łukasza Więcka A młodziak ten, sześcioletni obecnie Igor Falecki nadal żyje, nadal plumka na bębnach i z tego co widzę, robi to coraz lepiej. I pomimo, że media od tamtej pory znalazły sobie setki innych sensacji do pokazywania, ten “rozbija się” po zagranicznych koncertach:

Na pewno decydującym był właśnie wpływ rodziców, od małego obycie z muzyką oraz dostęp do sprzętu, na który wiele bębniarzy pracuje czasem długimi latami, wcześniej umilając życie innym w szkole, pukając ołówkami po ławkach, w domu, budując mniej czy bardziej prowizoryczne zestawy z akcesoriów AGD. Poza tym ten sprzęt trzeba jeszcze mieć gdzie wstawić i na nim grać, a nie wiem ile osób zdaje sobie sprawę, że perkusja to nie gitara czy flet, nawet skrzypce, z którymi można zamknąć się w pokoju i grać, a najwyżej rodzice w pokoju obok będą musieli podgłosić telewizor. W bloku mieszkalnym pierwsza próba grania na tym instrumencie (a raczej ich grupie) niemal na pewno pociągnie za sobą koniec mówienia “dzień dobry” przez sąsiadów. ;) Druga zapewne mandatem. W domku jednorodzinnym może być nieco łatwiej… choć nie zawsze.

Zazdrość? Bynajmniej… Chyba, że o wrodzony talent. Nie wierzę, że sam dostęp i możliwość grania wystarczyła, by już w wieku lat czterech grać tak jak on:

Fakt, nic specjalnego, ot, prosta, równa gra. Właśnie, równa. Zapraszam dowolną osobę, która nie miała jeszcze perkusyjnych pałek w rękach, niech spróbuje zagrać tak jak on wtedy. Poza tym widać różne niedostatki techniki etc. etc., ale młody jak widać się rozwija, i to, z pomocą bliskich, dość intensywnie i to z nie byle kim:

Dla ułatwienia: Don Famularo to perkusista najbardziej znany ze swoich lekcji video, opublikowanych kiedyś w Sieci, firmuje też jedną z najpopularniejszych firm wytwarzających akcesoria perkusyjne (Vic Firth). Poza tym, bardzo śmiechowy facet. :) Musikmesse – ogromne coroczne targi perkusyjne. Disneyland/Legoland są dla dzieci, Olimpiady/różne Mistrzostwa Świata w X są dla większych dzieci ;-), Musikmesse jest dla perkusistów.

Jak Wam się podoba?

Nie mam pojęcia i nie będę prorokował, czy zostanie następnym Manginim (najszybsze ręce świata), Donatim, czy Carey‘em albo innym Roddy‘m albo Lang‘iem. Uf, starczy tych linków, jak kogoś który zainteresuje to sobie w related znajdzie więcej. Niektórzy na forach perkusyjnych tak twierdzą, inni, że to, że gra w takim wieku jeszcze nic nie znaczy. Wg mnie znaczy tyle, że los dał mu wielką szansę ku temu.

W trakcie pisania zastanawiałem się, czy on poza ćwiczeniem robi coś więcej, czy to granie go nie ogranicza, czy to wszystko nie jest od początku trochę wbrew jego woli – gra, bo tak popadło, bo taką ma rodzinę… Nie wiem, po filmikach widać, że mu się to podoba. A za kilka, kilkanaście lat zobaczymy, czy to będzie taki Kubica (erm… nie wiem czy nie popełniam błędu pisząc to :P ) w dziedzinie grania na perkusji, czy też nie.

Zostaw komentarz

Linie i akapity są dzielone automatycznie, adres e-mail nie będzie wyświetlany, dostępne tagi HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> .