Duża aula w Gmachu Głównym Politechniki Warszawskiej

Wzorem Blahy rzeknę: “znowu akademicko”. Stresów związanych z maturą, wynikami i na studia przyjęciami już niemal koniec, chyba tylko lekarze zamiast wydać odpowiednie zaświadczenie, mogą teraz mi zabronić studiować. ;) Stało się to, nad czym pracowałem (mniej czy bardziej ciężko) przez ostatnie 3 lata, dostałem się na Politechnikę Warszawską, Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych, kierunek informatyka. Za to w dziwnym, dla niektórych, terminie: od lutego 2009.

Następnym krokiem w procesie rekrutacyjnym jest oczywiście potwierdzenie chęci studiowania w postaci dostarczenia dokumentów. Przy czym, poza aż czterema zdjęciami, PW nie wymaga żadnych dziwnych papierów w postaci dodatkowych podań czy kwestionariuszy, żadnych dodatkowych dowodów wpłaty (mimo indywidualnych kont, taki UMCS może tego wymagać) czy podobnych bajerów. Przynajmniej same zdjęcia w standardowym, jak do dowodu osobistego, formacie, a nie jak rzeczony UMCS prawie 1 cm “wyższe”. Później trzeba będzie tylko pojechać do jednej z wybranych przez PW przychodni, zrobić badania, dopłacić nieco złociszy na legitkę i indeks i hop, można w lutym studiować.

Czemu od lutego? WEiTI prowadzi w pełni semestralny podział studiów (dla zainteresowanych, więcej informacji na stronie wydziałowej). W związku z tym 3 spośród czterech prowadzonych przez niego kierunków startuje nie co rok, a co semestr. Rekrutacja jednak jest standardowa. Kierunek jest jeden, listy przyjęć są dwie, po prostu pierwsza (wg zdobytych punktów rekrutacyjnych) połowa (około 100 osób) rozpoczyna studia w październiku, druga połowa w lutym, mając całe owe studiowanie przesunięte i kilka miesięcy. Reszta jest jak wszędzie. Tak więc czekają mnie dłuuuugie wakacje, przez które mam zamiar zrobić kilka rzeczy, tak więc TODO:

  • zamierzam sporo popracować, aby zapewnić sobie mobilne połączenie z resztą świata w postaci laptopa; na pracę nie ma co narzekać, bo nie muszę nawet wychodzić z domu, nie jest to żadne składanie długopisów a coś, czym będę się zajmował jeszcze dłuższy czas, czyli developerka serwisów internetowych (jak to poważnie brzmi :D )
  • nauczyć się Pythona w stopniu przynajmniej takim, w jakim znam PHP; do Pythona prawdopodobnie dołączy też Ruby, chociaż awersję mam do niego jeszcze większą, niż do JS ;)
  • pobawić się lutownicą - tu ambicja makabrycznie przekracza aktualną wiedzę :) ponieważ chcę zbudować małe, za to w pełni sterowane przez USB, na ruchomej podstawie (tj. umożliwiającej obrót, tudzież celowanie) działo Gaussa, zwane też coil gun’em; zapewne ułatwi to, i to bardzo, przyszłe laborki z elektryczno-elektronicznych przedmiotów… o ile to wypali, ma się rozumieć :)
  • wyjechać w kilka miejsc, na pewno w góry
  • czytać więcej, niż średnia krajowa na to wskazuje (i to nie manuale/dokumentacje/tutoriale, tylko książki, takie bez wykresów, schematów blokowych…), nawet już zacząłem ;)
  • wyposażyć się w niezawodny rower do zastosowań miejskich, aby być niezależnym od komunikacji miejskiej
  • odłożyć trochę kasy na poczet przyszłego zakupu średniej klasy lustrzanki
  • nie pisać tu mniej, a więcej

Na ten moment nic więcej sobie nie przypominam. Możecie liczyć, że będę chwalił się tutaj postępami. :)

Jeszcze jedna rzecz, powiedzmy, związana z rekrutacją na studia. Ostatni wpis, dotyczący systemów elektronicznej rekrutacji, przyciągnął niemal rzeszę ludzi. Wykres w Google Analytics skoczył w dniu ogłoszenia wyników (12 lipca) aż do 550 unikalnych wizyt, co stanowi ponad 9% wszystkich wejść na bloga odkąd go prowadzę. Niemal wszystkie wejścia z tej soboty wynikają z wyszukiwania informacji o wynikach tejże rekrutacji. Ba, są nawet jakieś wizyty z wyszukiwarki Onetu! Co wg mnie istotne, mimo tak wielkiego natłoku pochodzącego z wyszukiwarek, dominującą przeglądarką odwiedzających pozostał Firefox (ponad połowa wejść), niecałe 34% to nieszczęsny IE oraz ponad 14% Opera. Nasuwa się wniosek, że przyszli inżynierowie wiedzą czego używać. :) Podsumowując: oczywiście już następnego dnia liczniczek spadł do 122, a potem do raptem kilku wejść, być może jednak znalazło się kilka osób, które kliknęły w ikonkę RSSa.

Późno się zrobiło, a tu trzeba wstać z samego rana i przypuścić szturm na stolicę. Następny wpis będzie zapewne dotyczył tegoż wyjazdu. :) A w jego trakcie zapraszam na mojego Blipa, 2 czy 3 wpisy via sms się tam na pewno pojawią.

5 odpowiedzi na “Przyjęty, tudzież wakacyjne TODO”

  1. łysy Jasio napisał(a):

    gratulacje, a 6 miesięcy wakacji = wielce ok. ale postanowiłem sprawdzić tego gaussa na youtubie. http://pl.youtube.com/watch?v=m86gK-EOEsQ i aż przypomniał mi się “to nie jest kraj dla starych ludzi”. od dzisiaj nie zbliżam się do studentów politechnik! :O

  2. feainne napisał(a):

    Gratulować gratulować :) już mówiłam. Wpis mi wszystko wyjaśnił XD no cóż, jeśli chodzi o “rowerowanie się” to odezwij się czasem, jak najdzie Cie ochota na mały spacerek, z chęcią wtedy pojeżdżę, bo nie bardzo mam z kim niestety…

    no cóż, fajną masz pracę, trudno do niej zaspać :P albo powiedzieć, że autobus zwiał XD

  3. feainne napisał(a):

    o kurde. ja tez sie nie zblizam po obenjrzeniu filmiku XD

  4. Unit03 napisał(a):

    Tyle osób jeździ a nawet się nie pochwali. :P ochota jest niemal cały czas, byle pogoda była, także oczekuj niebawem tego odezwania się. ;)

  5. md napisał(a):

    dostaniesz do podpisania taki kwitek ze nie ma przeciwskazan zdrowotnych do ‘przyjmowania duzej ilosci informacji w krotkim czasie i nauki w stresie’ czy cos takiego…

Zostaw komentarz

Linie i akapity są dzielone automatycznie, adres e-mail nie będzie wyświetlany, dostępne tagi HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> .