Pokoncertowe odurzenie powoli przechodzi, wszystkie najlepsze momenty występu przetarte i zachowane w pamięci, chyba po raz ostatni przesłuchuję kawałki, które poleciały w poniedziałek… W kilku słowach koncert “Płomyczków” w warszawskiej Progresji:
Miało być
? Było:
To pierwszy ich kawałek, jaki usłyszałem, jeszcze jakoś w gimnazjum, i uznałem za “wiele za ciężki, choć ciekawy”. Do Flamesów wróciłem może z rok temu, od kilku miesięcy Only For The Weak, tak niesamowicie energetyczny (co widać na nagraniach wyżej), skoczny, nie biorący jeńców pod względem wykańczania fanów pod sceną… Usłyszeć na żywo i być w tym skaczącym (a przez chwilę na nim – tak, mój pierwszy crowd surfing!) tłumie – przepiękne uczucie. :)
Powstrzymuję się od napisania większej relacji, bo leciałyby same superlatywy, a czasem ciężko się coś takiego czyta… Po pełniejsze opisy zapraszam nigdzie indziej, tylko do Lans.fm: In Flames, Progresja 2009. Zainteresowanym polecam, są niezłe.
Setlista prezentowała się następująco:

I nawet na fotkę na Rockmetal się załapałem:

Oba zdjęcia pochodzą z serwisu Rockmetal, do nich należą wszelkie prawa autorskie etc. Reszta zdjęć. Pozdrawiam pana fotografa. :)
Od barierki odkleiłem się właśnie na Only For The Weak, czyli po dobrej 1,5 godziny, co odczuwam do dzisiaj, ale warto było :)
Dla żądnych więcej: Shoutbox eventu na Last.fm. Pewnie pojawią się jeszcze jakieś foty, linki do nagrań na youtube już są.
PS: długo zbieram się do napisania czegoś konkretnego, ale w święta coś tu wpadnie: o przenosinach do Wawy, akademiku, studiach na Elce i pierwszym kolosie (i póki co jedynym, hihi). Jak będzie dużo tekstu, to na części podzielę.


Zazdroszczę ;)
Kiedy będę u kogoś z normalnym netem, to obejrzę filmik, u siebie niestety niezbyt mi się to uśmiecha.