Archive for the ‘internet’ Category

Blog Day 2008

31.08.2008, 12:18

Święto blogerów, czyli rzeczony Blog Day odbywa się już po raz czwarty, a jego celem jest polecanie i odkrywanie nowych, ciekawych blogów, które warto wrzucić do swojego czytnika RSS, konkretniej – na wybraniu pięciu i poleceniu ich swoim czytelnikom w dzisiaj publikowanych wpisach. Żeby nie przedłużać, po więcej odsyłam na oficjalną stronę Blog Day i już spieszę z moją piątką:

Blog Day 2008

  • Automaciej – czytam chętnie i z ciekawością, mimo często o 180 stopni odmiennych poglądów. Autor pisze o… chyba mogę powiedzieć, że życiu. O wierze, filozofii i wielu rzeczach mniej lub bardziej z nimi związanymi. Pozwala spojrzeć na wiele zjawisk inaczej, często od czysto naukowej ich strony
  • foto.jogger.pl – blog traktujący o fotografii, ale takiej bardziej w stylu “jak osiągnąć dobre efekty małym kosztem”. Znajdziemy tu też wiele różnych porad dla początkujących fotografów, autor nie waha się też użyć Photoshopa… mądrze użyć
  • Outlaw – młody administrator sieci, znajdziemy u niego różne ciekawostki, jakie napotyka w swojej pracy – pamiętacie zdjęcia typu “sieć w Indiach” z mnóstwem kabli”? ;-) ale oczywiście nie tylko
  • Blag xkcd – znacie xkcd (komiks)? Poznajcie więc blog jego autora. Krótko mówiąc… geeky stuff
  • Blog narzeczonej programisty – nazwa tłumaczy chyba wszystko. Jeżeli jesteś zagorzałą informatyczką/zagorzałym informatykiem, zobaczcie jak może się czuć wasza druga połowa

Prowadzisz bloga? Zdążysz dzisiaj opublikować wpis? Tak, jesteś zaproszony/a do akcji. :)

Moje 5 najciekawszych feedów

4.05.2008, 16:13

Ikona RSSMałpując po Greenku, który opisał swoje 5 najciekawszych feedów, publikuję własne ulubione. Pierwsze 4 z jego listy mogłyby się powtórzyć u mnie, powtarzać jednak nie będę i pochwalę się innymi:

  • Questionable Content – komiks sieciowy, po który sięgam z największą ochotą, fabuła pokręcona wokół miłości, muzyki i… robocików? ;) szczerze mówiąc nie potrafię opisać, tam trzeba po prostu zajrzeć, zapraszam na Questionable Content oraz zachęcam do przeczytania całości od początku :) .
  • Dilbert – kolejny, zaraz za XKCD, na liście tych naj komiksów w Sieci. Chociaż gdy sobie przypomnę co kiedyś “usłyszałem”, to już nie musi być tak śmiesznie: Rozumiesz ten komiks? Tak? To tak jest naprawdę
  • bash.org.pl – tego nie mogło tu zabraknąć (znają chyba wszyscy, więc nie będę opisywał), a jako że dużo wygodniej dostawać rozmówki do czytnika, niż kilka razy dziennie zaglądać na ich stronę… :)
  • jakilinux.pl – newsy z naszego światka wolnego oprogramowania, bo bynajmniej nie o samym Linuksie można tam poczytać, ale też o rozwoju świata IT
  • Automaciejblog Automacieja, traktujący o życiu (w Anglii/USA i ogólnie), Googlach i kilku ciekawych zainteresowaniach jak choćby bumerangi ;) ; tu miałem spory problem, bo nie potrafię wybrać jednego najbardziej wartościowego bloga wśród mojej listy, niech więc on (jako że do mojego GReadera trafił bodaj najwcześniej) reprezentuje grupę, do której nie mógłbym nie zaliczyć takich blogów jak te należące do: Chrisa Trynkiewicza (ciekawa i wyczerpująca “relacja” z rekrutacji do pracy w Google, freelancingu i innych ciekawych rzeczach), Korneliusza Jarzębskiego (najbardziej znany z recenzowania środowiska graficznego KDE) czy Tomasza “Zyxa” Jędrzejewskiego (całkiem przyjemnie piszącego o, poza programowaniem, jego drodze przez szkołę i studia, wzbogacaną informatycznym samorozwojem).

5 feedów jak widać trochę się rozrosło, nie mógłbym inaczej. Nie wrzucałem tu innych specjalistycznych jak OSNews (brat jakilinux), myślę że te to te najciekawsze i “dla-wszystkich”.

Widget Blogfroga a Feedburner

13.04.2008, 2:44

Niedawno zapragnąłem dodać na blog superwebdwazerowy widget od Blogfroga. Można u nich znaleźć gotowy kod do szablonu wordpressa, wystarczy wkleić i działa. No, działa, chyba że używamy FeedBurnera z włączonymi statystykami wejść na stronę z feeda:

Narzędzia takie jak Feedburner zmieniają adresy notek w kanale RSS (przekierowanie) przez co Blogfrog nie rozpoznaje, że ma taką notkę już zaindeksowanę. Możesz odznaczyć Item link clicks w FeedBurner Stats lub ręcznie ustawiać adres dla każdej notki.

A ja używam. I nie chcę odznaczać owych Item link clicks. Skutkuje to białą plamą zamiast panelu do głosowania. Co w takiej sytuacji można zrobić?

Na początku przyszło mi do głowy, czy nie dałoby się jakoś automagicznie pobrać z FeedBurnera wygenerowanego przez niego adresu wpisu, na podstawie np. tytułu czy dokładnego czasu publikacji wpisu i dynamicznie wklejać go zamiast tagu get_permalink. Niczego takiego jednak tam nie znalazłem. Rozwiązanie drugie, już w pełni działające, co widać w sekcji Meta pod postem, kawałek niżej. W szablonie należy umieścić:

  1. <?php if (get_post_meta($post->ID, 'fbid', true) != '') { ?>
  2. <script type="text/javascript">
  3.  PERMALINK = "http://feeds.feedburner.com/~r/kolodziejjblog/~3/<?php echo get_post_meta($post->ID, 'fbid', true); ?>/"
  4. </script>
  5. <script type="text/javascript" src="http://blogfrog.pl/index.php/wpisy/glosowanie"></script>
  6. <?php } ?>

Oczywiście http://feeds.feedburner.com/~r/kolodziejjblog/~3/ zastępujemy własnym adresem feeda, tj. url’em każdego itema w feedzie, poza ostatnią częścią (numer/). Zrobiłem tak dla wygody, aby wklejać sam numer a nie cały URL. Gdzie wklejać?

Wordpress oferuje, przy pisaniu wpisu, taką rzecz jak Pola użytkownika. Tam w polu Klucz wpisujemy, zgodnie z powyższym kodem, fbid, natomiast w polu Wartość wklejamy tą wyciętą, ostatnią część URLa z FeedBurner’owego feeda, czyli sam numer (ponieważ ostatni slash jest już w szablonie). Wtedy instrukcja <?php echo get_post_meta($post->ID, fbid, true); ?> wstawi numer w szablon, który właśnie uzupełniliśmy. Wszystko otoczone instrukcją warunkową sprawdzającą, czy ustawiliśmy pole fbid – jeśli nie, bo np. tak jak w moim przypadku, starsze wpisy nie znalazły się jeszcze w FeedBurner’owym feedzie i siłą rzeczy nie mamy do nich URLi, widget w ogóle się nie pojawi, nie zaśmiecając layoutu białym polem.

Tak więc chyba jedyną wadą takiego rozwiązania jest to, że przy pisaniu każdego wpisu musimy zajrzeć do własnego feeda, odczekaniu chwili, aż pojawi się tam nasz wpis, skopiowaniu URLa do niego i wklejenie jego numeru jako pole fbid. Daje nam to jednak pewność, że – o ile nic nie pomyliliśmy – widget będzie działał sprawnie (przypominam, że Blogfrogowi zajmuję chwile czasu, aż sam zindeksuje item, więc widget zadziała również dopiero po chwili).

Cel CSS Naked Day

6.04.2008, 14:30

W skrócie

CSS Naked Day to idea, dzięki której w tym roku po raz trzeci obchodzimy dzień “rozbierania” naszych stron www. “Polska wersja” (zwąca się CSS Goły Dzień) istnieje od lat dwóch (w tym roku występuje rozbieżność czasowa pomiędzy obiema edycjami: polska pozostała przy 5. kwietnia, ta “międzynarodowa” wybrała 9. kwietnia).

Idea jest prosta jak drut: usuwamy ostylowanie ze swych stron internetowych (arkusze CSS, czyli to, co nadaje im wygląd, przynajmniej w tych uznawanych za nowoczesne), aby pokazać, jak wyglądają jako czysty dokument XHTML/HTML, pozbawiony grafiki oraz jakichkolwiek upiększeń – pozostaje tylko treść i nawigacja (czyt. menu), a to w końcu o treść chodzi nam najczęściej, gdy surfujemy po Sieci: przecież ważniejsze jest, że znajdziemy (przykładowo) informację o interesującym nas połączeniu kolejowym, niż to, że tonacja kolorystyczna strony będzie zielona czy niebieska.

Tak więc jeszcze raz: “usuwamy” wygląd, zostawiamy treść (+nawigacja). Jeżeli zrobimy to zgodnie z ideą, tj. usuniemy po prostu CSS, strona pozostanie nadal czytelna oraz użyteczna – pod warunkiem, że jej kod (X)HTML ma odpowiednią i poprawną budowę.

No i po co?

Tzn. po co strony muszą mieć tą mityczną “poprawną budowę”. Co bardziej techniczni zrozumieją zwrot “strona się waliduje” (przechodzi serię testów w walidatorze HTML). Wśród społeczności webmasterów, a nawet szerzej – całej rzeszy informatyków ;-) strona poprawna składniowo (część webmasterów chwali się tym umieszczając logo “HTML Valid” lub mały napis gdzieś na stronie, o podobnej treści) jest uznawana za tą lepszą, natomiast strona, która się nie waliduje – spotyka się z negatywnymi komentarzami, w skrajnych przypadkach jej twórca trafia na informatyczne wygnanie. No, prawie że tak to wygląda. ;-)

Podsumowując: poprawna składniowo strona to ta lepsza i wspanialsza, ale wygląda na to, że tylko wśród zamkniętego kręgu pryszczatych okularników za ekranami… czy rzeczywiście?

A co to ma wspólnego ze mną, ZU?

Więcej niż myślisz, tylko często sam spotykam się ze – dla przeciętnego użytkownika niewiele mówiącym – sformułowaniem “propagowanie standardów sieciowych”. Tak naprawdę nie są one po to, żeby kółko wzajemnej adoracji, tj. informatycy, mogli się wychwalać lub besztać nawzajem za przestrzeganie/nieprzestrzeganie ich, ale aby ulepszać i rozwijać Sieć, z której korzystasz Ty, Ty i Ty tam z tyłu też.

Dzięki rozwijaniu – mądremu rozwijaniu – i stosowaniu tych mitycznych standardów powstają coraz to nowe rozwiązania, które ułatwiają życie użytkownikom, którzy nie muszą już korzystać z tak skomplikowanych (dla tzw. ZU) rozwiązań jak listy dyskusyjne, kiedy istnieją proste w użyciu fora internetowe; nie muszą uczyć się obsługi IRC, kiedy istnieje wiele banalnych w instalacji i obsłudze komunikatory internetowe. Dopisać tu można również przyjazność dla osób niewidomych, w końcu tacy również chcą z internetu korzystać. Czynią to, używając programów, które czytają im treść strony. Strona zbudowana poprawnie (tj. wg standardów) jest przez nie odczytywana o wiele lepiej.

Takie przykłady można mnożyć, można je też podsumować: dzięki standardom Sieć stale się rozwija, staje się coraz przyjaźniejsza.

Adres IP jako dane osobowe?

25.02.2008, 15:18

Czas jakiś temu w Sieci pojawiła się wiadomość, iż Peter Scharr, który przewodniczy grupie przy Unii Europejskiej, badającej prawne aspekty polityki prywatności stosowanej przez firmy oferujące wyszukiwanie w Internecie stwierdził: jeżeli dana osoba może być zidentyfikowana na podstawie adresu IP, to należy go traktować jako część danych osobowych, i jako takie – muszą być odpowiednio chronione.

Natychmiast zareagowało Google, oczywiście sprzeciwiając się takiemu pomysłowi (argumentowało to w ten sposób: adres IP wcale nie jest jednoznacznie powiązany z osobą, nie można więc wiązać go z danymi osobowymi). Jaka była riposta? Scharr zgadza się z tym, jednak nadal utrzymuje, że IP powinno podlegać ścisłej ochronie. (“tak, tak, macie racje, ale moja racja jest mojsza”). W piątek na jednym z oficjalnych blogów Google’a, dotyczącym “ich spojrzenia na rządy, prawo i politykę”, pojawił się wpis na ten temat, który skupia się na technicznym aspekcie samego przypisywania adresu IP komputerom. Nie będę tu niepotrzebnie powtarzał, odsyłam do wyżej wspomnianego wpisu oraz np. artykułu na IDG.pl, zapewne w najbliższych dniach napisze o tym jeszcze kilka większych czy mniejszych portali.

To kwestia samej walki na słowa i prób wzajemnego przekonania się kto ma rację. Owszem, i Pan Komisarz Scharr ma nieco racji twierdząc, że po IP można znaleźć daną osobę, chociaż w przeważającej ilości przypadków IP nie jest jednoznacznie skorelowany z człowiekiem (powodami są choćby zmienne IP (przypisywane losowo na jakiś czas), IP wewnętrzne w sieciach LAN, w końcu kilka osób korzystających z jednego komputera). Po drugiej stronie barykady, Google też ma rację (ale sam sobie szkodzi twierdząc, że IP jest przypisany tylko do maszyny, bo tym samym tokiem myślenia adres mieszkania dotyczy… mieszkania, a nie nas).

Po komentarzach patrząc (chociaż to mój błąd, nadal naiwnie myślę, że toczyć się tam może dyskusja na poziomie…) ci będący za uznaniem adresu IP za dane osobowe krzyczą… aby krzyczeć, nie wiedząc co to tak naprawdę oznacza.

A oznaczać to może ogromne utrudnienia dla całej branży internetowej, chociaż niewielu tzw. zwykłych użytkowników zdaje sobie z tego sprawę myśląc, że protest Google to tylko i wyłącznie próba utrzymania np. swojej pozycji na rynku reklam (nie twierdzę, że tak nie jest) – to również próba zachowania obecnej, całkiem zdrowo wyglądającej sytuacji w sieci. Gdyby jednak IP zostało uznane za dane osobowe, a to wiązałoby się z jego ochroną, niemożliwymi mogłyby się okazać tak oczywiste dla nas rzeczy, jak zbieranie statystyk dot. wejść na strony, sprawdzenie kto właśnie próbuje zaatakować nasz komputer, dodatkowy problem miałyby służby śledzące przestępców w sieci – po numerach IP właśnie. Z bardziej życiowych rzeczy, przytoczę komentarz niejakiego mykela z IDG:

do poprzednikow, ktorzy chca uznania IP jako dane osobowe: wtedy juz nie bedziecie mogli latwo komentowac artykulow na kazdej stronie, bo kazda bedzoe najpierw misiala spelnic wymagania GIODO w kwestii ochrony danych osobowych. Nie mysle, zeby to bylo takie wspaniale.

Zapewne mogłoby to zrodzić wiele innych nieciekawych następstw. Kolejna paranoiczna sytuacja prawna, którą tym razem spróbuje nam zaserwować nie Polska nasza, a UE? (albo przynajmniej pan Scharr).

forum.slackware.pl znowu on-line

15.02.2008, 0:17

Do sieci, po ok. trzech tygodniach nieobecności związanej z awarią serwera powróciło największe forum dyskusyjne poświęcone Linuksowi Slackware.

W międzyczasie zdążyło powstać nowe forum, jednak wyraźnie widać, że mimo reklamy na jakilinux.org nie zdobyło większej popularności. Administracja forum.slackware.pl na przyszły tego typu problem, postara się być bardziej przygotowana.

Forum to chyba największe polskie community zgromadzone wokół dystrybucji Linux Slackware, ogromna baza wiedzy i doświadczonych użytkowników tej wspaniałej dystrybucji. :)