Archive for the ‘wazzup’ Category

Metal Hammer Festival 2010, Spodek, Katowice

29.08.2010, 17:41

Długa deszczowa podróż. Katowice. Spodek. Wejście nr 7. Pusto, w końcu nikła kolejka składająca się z dwóch ekip telewizyjnych, chyba kilku zagranicznych oraz gromadki ludzi, którym tak jak mi udało się wejściówkę gdzieś wygrać. 12:40, miłe panie przy stoliku zaczęły wydawać nam bilety. Kilka minut stoję pod, jak się później okazało, nieco pechowym wejściem do hali głównej (w innych bramach już wpuszczają, to czemu nie tu? bo jeszcze nie mamy sygnału). Ale po kolejnych kilku minutach staliśmy już pod sceną.

Metal Hammer Festival 2010 Czytaj dalej »

Sonisphere Festival, Lotnisko Bemowo, Warszawa

18.06.2010, 12:00

Relacja chronologiczna, czyli tak to wyglądało z mojej strony, przed wejściem a potem na samym przodzie Golden Circle…

Na końcu kilka linków gdzie jeszcze moim zdaniem warto zajrzeć.

Sonisphere Festival Poland 2010 Czytaj dalej »

2009 po mojemu – podsumowanie

18.02.2010, 0:08

Wygląda na to, że już luty, a tu żadnych podsumowań ani innych takich, nic. W sumie to nie dlatego, że jestem im przeciwny czy coś, tylko przez totalne zapchanie czasu przez wydział od samego początku roku.

O cóż więc chodzi. Nie o to, że zacząłem studia. O to, że przeniosłem się w tym celu do Wawy też nie. Chodzi o dość intensywne szwendanie się po koncertach w A.D. 2009. :)

No Mercy 3. grudnia 2009, rozstawianie sprzętu Czytaj dalej »

Pieniny, sierpień 2009

30.08.2009, 9:05

A nawet ostatni dzień lipca na dodatek. Bez zbędnego zanudzania (po części foto-) relacja. Pamiętniczku…

31.07. Wyjazd

A przed wyjazdem się pakowanie, walka ze świeżo zakupionym iPlusem Simdata (koniec końców: nie chciał wspólpracować. Nie to nie). To jedną ręką, a drugą na szybko ściąganie materiałów o Pieninach. W końcu wypadałoby wiedzieć najpierw gdzie się idzie. Nie muszę chyba pisać, że to wszystko w nocy? 1,5h spania wystarczy przecież każdemu.

Gdzieś między Starym Sączem a Krościenkiem Czytaj dalej »

Ustronie

29.04.2009, 17:08

Za i przeciw

Zarówno akademik i stancja mają swoje plusy i minusy (ot, odkrycie). Stancja to dobre warunki za mniej dobrą cenę, w losowej lokalizacji, z losowym sąsiedztwem itd. Była to opcja nr 1, z zabezpieczeniem w postaci akademika. Z pewnych względów opcja nie dość, że nie wypaliła, to DS został “primary objective”. Za “DSem” przemawiają oczywiście koszty, szerokie grono współstudentów na miejscu, dodatkowo takie ficzery jak dostęp do zasobów sieci akademickiej. Z tą drugą zaletą wiąże się oczywiście mnóstwo nowych znajomości, szeroko pojmowane życie towarzyskie, w razie potrzeby: szybka pomoc, czy to w postaci pożyczonej książki czy szklanki mąki. ;) Minusem miał być niby całodobowy hałas, imprezowy i nie tylko, w związku brak warunków do nauki i prywatności.

Jak wyszło w rzeczywistości? O tym dalej.

Przeprowadzka

O samych przygotowaniach (w moim stylu – pakowanie w ostatniej chwili, dosłownie) i drodze nie ma chyba sensu pisać, natomiast samo zakwaterowanie sprawiło drobny problem. Dojeżdżamy na miejsce, “prosimy do rejestracji”, zarejestrowałem się i… nie ma klucza do mojego pokoju. Mieszkający tam już od pierwszego zimowego semestru współlokator nie wrócił jeszcze z ferii (co jest oczywiście zrozumiałe, 4 dni jeszcze były), a zapasowego nie ma. Czekania chyba z godzinę, zamek wymieniony, można wchodzić. Uf.

Pierwsze wrażenie

Uf? Uf nastąpiło dopiero po posprzątaniu. ;) Jakiś bardzo kurzogenny pokój. Za to spory, przynajmniej porównując do innych, w których byłem. Poza tym standard, 3 łóżka i tyleż biurek (jak wszędzie w Ustro), kilka regałów, widok na ulicę, równy widokowi na wschód (co rano solar beam przez okno). Poza tym cisza i spokój, w związku z wyżej wspomnianymi feriami.

Warunki

Po tych dwóch miesiącach mogę już spokojnie stwierdzić, że jak na akademik, warunki są całkiem przyzwoite. Nie byłem jeszcze we wszystkich akademikach polibudy, ale Ustro pod tym względem podobno plasuje się gdzieś pośrodku albo nawet nieco wyżej. Miał być hałas 24/7? Nic z tych rzeczy, na nic takiego nie narzekam. Może po prostu dobrze trafiłem z pokojem. Prysznice 4 poziomy niżej mogą być uciążliwe, ale nie ma żadnych historii w rodzaju prusaków czy innych syfów, jest całkiem czysto. Rowerownia (niestety zapchana do granic możliwości a nawet bardziej, rowery wylały się na okoliczne korytarze), gralnia (też ciężko z miejscem, ale powolutku coś zaczynam tam kręcić), dwa boiska, salka rekreacyjna i siłownia.

Minusem tego konkretnego akademika jest odległość od Centrum, a więc i samej PW. Od wyjścia z pokoju do dotarcia na wydział mija ok 45 minut (w szczycie w zasadzie tyle samo, nie mam po drodze bardzo korkogennych miejsc). To może dokuczać, jednak odkąd noszę ze sobą 1GB muzyki niemal-gdziekolwiek-bym-się-nie-ruszał – jest ok. Czytania w autobusie jeszcze nie praktykowałem, mam zamiar zacząć. Aha, w związku z remontem trasy tramwajowej na Woli kilka ich linii przestało dojeżdżać w te okolice i ma zmienione trasy, zmieniono też m.in. jedną trasę autobusową w taki sposób, że… paradoksalnie mam jeszcze większy wybór jak się dostać do Śródmieścia. Nawet zaczynający się niebawem remont na Placu Bankowym nie powinien nic zepsuć w tej kwestii. Najprawdopodobniej dopiero rozkopanie Świętokrzyskiej pod budowę II linii metra może coś w tym przypadku popsuć, ale na to jeszcze poczekamy. A może zdążę uniezależnić się od zbiorkomu i w pełni przesiądę się na rower?

In Flames, Progresja, 06.04.2009

8.04.2009, 22:35

Pokoncertowe odurzenie powoli przechodzi, wszystkie najlepsze momenty występu przetarte i zachowane w pamięci, chyba po raz ostatni przesłuchuję kawałki, które poleciały w poniedziałek… W kilku słowach koncert “Płomyczków” w warszawskiej Progresji:

Miało być

? Było:

To pierwszy ich kawałek, jaki usłyszałem, jeszcze jakoś w gimnazjum, i uznałem za “wiele za ciężki, choć ciekawy”. Do Flamesów wróciłem może z rok temu, od kilku miesięcy Only For The Weak, tak niesamowicie energetyczny (co widać na nagraniach wyżej), skoczny, nie biorący jeńców pod względem wykańczania fanów pod sceną… Usłyszeć na żywo i być w tym skaczącym (a przez chwilę na nim – tak, mój pierwszy crowd surfing!) tłumie – przepiękne uczucie. :)

Powstrzymuję się od napisania większej relacji, bo leciałyby same superlatywy, a czasem ciężko się coś takiego czyta… Po pełniejsze opisy zapraszam nigdzie indziej, tylko do Lans.fm: In Flames, Progresja 2009. Zainteresowanym polecam, są niezłe.

Setlista prezentowała się następująco:
Setlista

I nawet na fotkę na Rockmetal się załapałem:
Barierka

Oba zdjęcia pochodzą z serwisu Rockmetal, do nich należą wszelkie prawa autorskie etc. Reszta zdjęć. Pozdrawiam pana fotografa. :)

Od barierki odkleiłem się właśnie na Only For The Weak, czyli po dobrej 1,5 godziny, co odczuwam do dzisiaj, ale warto było :)

Dla żądnych więcej: Shoutbox eventu na Last.fm. Pewnie pojawią się jeszcze jakieś foty, linki do nagrań na youtube już są.

PS: długo zbieram się do napisania czegoś konkretnego, ale w święta coś tu wpadnie: o przenosinach do Wawy, akademiku, studiach na Elce i pierwszym kolosie (i póki co jedynym, hihi). Jak będzie dużo tekstu, to na części podzielę.