Archive for the ‘wazzup’ Category

Przyjęty, tudzież wakacyjne TODO

15.07.2008, 4:07

Duża aula w Gmachu Głównym Politechniki Warszawskiej

Wzorem Blahy rzeknę: “znowu akademicko”. Stresów związanych z maturą, wynikami i na studia przyjęciami już niemal koniec, chyba tylko lekarze zamiast wydać odpowiednie zaświadczenie, mogą teraz mi zabronić studiować. ;) Stało się to, nad czym pracowałem (mniej czy bardziej ciężko) przez ostatnie 3 lata, dostałem się na Politechnikę Warszawską, Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych, kierunek informatyka. Za to w dziwnym, dla niektórych, terminie: od lutego 2009.
Czytaj dalej »

β, czyli nowy layout

2.07.2008, 20:49

Jak widać, blog nieco się zmienił. Trochę zajęło mi dopieszczanie wszystkiego. Oto changelog:

Główna zmiana to kolorystyka, mam nadzieję, że będzie wygodna dla odwiedzających. Starałem się zachować dużą czytelność przy zachowaniu rozsądnej szerokości tekstu. Cała strona została poszerzona, zwiększeniu uległa więc prawa kolumna (sidebar), dlatego użyłem tam ciemniejszych czcionek, aby nie odwracały uwagi.

Większość tego, co się w nim znajduje, można zwinąć (wystarczy kliknąć na któryś z tytułów). Domyślnie zwinięte jest archiwum. W przypadku, gdy ktoś nie używa JavaScriptu, wszystko jest od razu “na wierzchu”. Pojawiło się małe pole z opisem mojej osoby.

Przy przeglądaniu postów (czyli np. na stronie głównej bloga, albo archiwum) pod postami widać tylko kategorie, do których przynależą, tagi oraz ilość komentarzy. Kiedy przejdziemy do widoku pojedynczej notki, pod nią znajdzie się dość spory box z różnymi informacjami o nim oraz listą podobnych wpisów. W komentarzach, po prawej, Wordpress automatycznie umieszcza ikonę komentującego z serwisu Gravatar.

Razem z blogiem zmieniła się moja, tak ją nazwijmy, wizytówka. Szablon pomiędzy nią i blogiem jest współdzielony, co łatwo można zauważyć. Pomiędzy blogiem a stroną główną (bo portfolio jest “do zrobienia”) można się przemieszczać dzięki nawigacji na górze.

Wszystkie efekty JavaScript zrobione bezczelnie łatwo przy pomocy JQuery. Ponadto użyłem ikonek blogowych stworzonych przez pana Avi Alkalay‘a, za co mu dziękuję.

Oczywiście w razie jakichś problemów, oczekuję na kontakt. :)

PS: dobiega końca proces rekrutacyjny na uczelnie. Z okazji tego, ile nad nim przesiedziałem (z powodu pedantycznej ostrożności), za kilka dni opiszę tutaj parę spraw z tym związanych…

Maturalna napinka – wyniki

30.06.2008, 1:46

Matura

Długo oczekiwana chwila w końcu nastała. W zasadzie nie wiadomo było czy wyniki w swoim serwisie OKE w Krakowie w ogóle poda przed wydaniem świadectw, stało się to jednak dzisiaj około 0:30 w nocy. Celem pochwalenia się (przedstawiam tylko to, co się liczy):

Przedmiot Poziom Wynik
matematyka rozszerzony 64%
fizyka i astronomia rozszerzony 90%
j. angielski (pisemny) rozszerzony 74%

Słaby wynik z matmy przewidziany zaraz po napisaniu. Przed maturą liczyłem na coś więcej, ale… Wiadomo, jak się nie ma co się lubi itd. Z fizyki lekko więcej, niż przewidywane, także jestem z siebie zadowolony. W angielskim podejrzanie dużo punktów straciłem na wypracowaniu.

Na punkty rekrutacyjne PW przekłada się to tak: 172,5. Bez angielskiego, który liczy się dopiero od tegorocznej rekrutacji, byłoby 154. Na informatykę na wydziale WEiTI (popularna “Elka“), czyli moja pierwsza preferencja, wystarczyłoby tylko do drugiej grupy, zaczynającej studia w lutym. Dostałbym się też na makrokierunek na tymże wydziale.

Trudno przewidzieć jak progi zmienią się w tym roku, wydaje mi się, że głównie jest to kwestia nagłego “najazdu” na kierunki techniczne (bo jest popyt na takich pracowników) oraz tego, jak dobrze informatycy znają angielski… Jak widać, pozostaje mi tylko myśleć, że się mylę. Wszystko jednak dopiero się okaże, pierwsze wyniki rekrutacji 12 lipca.

Aha, co do nowego szablonu: jest już na ukończeniu, jednak pozostało kilka drobnych spraw, bez którego nie chcę go jeszcze umieszczać, myślę, że to kwestia dwóch dni.

Nadchodzi nowe

21.06.2008, 5:29

W życiu często bywa tak, że nastaje rocznica czegoś. Tym razem jest to rocznica istnienia tegoż bloga. Cóż w związku z tym?

Zajawka. Czego? Czytaj dalej
Czytaj dalej »

Pomaturalnie

22.05.2008, 11:18

Niniejszym, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że dla mnie wakacje (…znowu są wakaaacjee / na pewno mam raaację) już się zaczęły, razem z wiadomością o zdanym ustnym angielskim. Chociaż on sam, tak w oderwaniu od poprzednich egzaminów (bite 5 dni przerwy) spowodował, że wakacyjne rozleniwienie dało o sobie znać zaraz po czwartkowej fizyce. Ciężko się wstawało wcześniej, niż o 12, szczególnie, że zamiast grzecznie położyć się spać, do 230 walczyłem z komputerem i jakimiś zdjęciami do wywołania.

Spróbuję może jakoś podsumować całe to maturalne zamieszanie relacją “jak to wyglądało z mojej perspektywy”. Linki z nazwami przedmiotów prowadzą do arkuszy (razem z odpowiedziami) na zdawanym przeze mnie poziomie. Gdzieniegdzie również linki do wpisów z mikrobloga.

Tu była długa, długa dalsza część wpisu, ale z jakiegoś powodu zniknęła. :/

Koniec liceum

26.04.2008, 15:07

Tak, definitywny koniec szkolnej wędrówki. Rozpoczęta pamiętnego dnia 1 września 2005, kiedy to nieco kulejąc szedłem na rozpoczęcie roku do wymarzonego liceum. Kulejąc, bo kilka godzin wcześniej niefortunnie skoczyłem niemal skręcając sobie kostkę niemal 300 km od Lublina, bo na koncercie ukochanego KoRn‘a w Katowicach. O tym, że to to liceum wiedziałem już od prawie roku, tak jak teraz już od dawna wiem, że ta uczelnia to Politechnika Warszawska.

Mury szkoły Prawie trzy lata, które póki co mogę śmiało zaliczyć do tych najlepszych ever, i zaprawdę wiele racji maja ci, którzy mówią że liceum to najlepszy czas życia. Zobaczymy co będzie później, a mam nadzieję, że nie będzie gorzej, ale na tą chwilę tak jest. I opuszczam zarośnięte mury Staszica z, co by nie mówić, żalem że to już, że tak szybko… Mury, poza którymi są takie ciekawostki jak basen w wiecznej budowie, a w środku schody na tajemniczy strych (którego nie udało mi się odwiedzić) czy “pomieszczenia dla nielicznych” jak szkolny radiowęzeł czy serwerownia i kilka innych… Koniec biadolenia. Wszak Staszicakiem zostaje sie na całe życie.

Jako, że czasu się nijak nie cofnie, można tylko wspominać wiele pięknych chwil, a publicznie ich wspominać za wiele nie będę, ale jeżeli ktoś chce, może zajrzeć do Erwina, który klimat naszego liceum dość trafnie opisał. Strzelnica

Nie będę, bo wiele z nich nie nadaje się do publicznego zaprezentowania, i nie chodzi tylko o to, co teraz wielu osobom mogło przyjść na myśl. Napiszę nieco owijając w bawełnę: to liceum nie zmusza do nauki. Co więcej, nieuczenie się wcale nie skutkuje wyrzuceniem z niego ani nawet nieprzyjemnościami, wystarczy odrobina sprytu (sprytu, a nie cwaniactwa). Co często powtarzałem, daje jednak wiele dróg na rozwijanie się po swojemu, w luźnej atmosferze (momentami aż za bardzo ;) ), dla wielu bardzo przyjemnej. Gdyby ktoś potrzebował czegoś więcej na ten temat, nieopodal jest kontakt.

Jednak nie wiem, czy to tylko złudzenie i widzą to wszyscy absolwenci, czy też jest tak naprawdę, ale patrząc na młodsze roczniki odczuwam niepokój (że tak to ładnie ujmę) o przyszłość tej szkoły, o jej chyba dość specyficzny klimat, że upodobni się do innych, w których panuje ścisły podział na naukę (i zdania “jak to trzeba kuć”) i pseudoluzackość połączona z piciem. Nie potrafię tego ująć w słowa, ale myślę, że wielu moich “równorocznych” ze Staszica wie o co chodzi.

Dzień Edukacji Narodowej Jako cały rocznik mieliśmy wkład w obchody (fakt faktem troszkę naciąganego, ale jednak ;) ) 420-lecia szkoły, jak też w wiele innych akademii. Z mojej strony: udział w dwóch minikoncertach (o ile można to nazwać tak zaszczytnym imieniem), jeden z okazji Dnia Edukacji Narodowej, drugi charytatywny. I albo to przygotowania do matury, albo rzeczywiście ostatnio jakoś mniej się działo… Mam nadzieję, że nie i że nadal będą szli tutaj ludzie z inicjatywą, a nie chorymi ambicjami.

Zmieniają się uczniowie, znowu przyjdzie fala “gimbusów” i już niedługo nieśmiertelne pytania “czy 54523 punktów wystarczy”. Nie zmieniają się jednak nauczyciele, wśród których było tylko kilku, których nie będę chciał odwiedzić będąc w Lublinie. Rozczuliłem się…

Wycieczka Wcześniej chciałem napisać trochę o tych trzech latach, teraz nie wiem co mogę tu opisać a co nie. Większość zachowam dla siebie i na opowieści przy… stoliku. Pokrótce: co jest warte wspomnienia, to wycieczki, szczególnie ostatnia, która – tak mi się wydaje – nieźle spoiła klasę, ale klasę, która już pierwszego dnia po rozpoczęciu swojego pobytu w Stasiu zorganizowała się na kłódkę, co uważam za całkiem dobry symbol. ;) Studniówka, dla wielu udana, dla mnie może nie do końca, ale to chyba z powodu choroby. Wspomniałem o luźnym klimacie… Boisko Na pewno na nasze rozbestwienie się wpłynął wychowawca, którego byliśmy pierwszą klasą, a on sam jest dość młody. Różne osoby o nim różnie myślały, jednak, cytując, jeszcze zatęsknicie za tym wychowawcą – i tak na pewno będzie. Wychowawca ostro promujący zdrowy rozwój, wiele było okazji do pokopania z nim piłki na szkolnym boisku. Matematyk, który dla nas poświęcał ranki i przez całą trzecią klasę zjawiał się o 7 w szkole, fizyk – “ten który stoi ponad WSO” :D i wielu innych…

Chyba czas kończyć ten przydługi wywód (o ile w ogóle ktoś dotarł aż dotąd). Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że te 3 lata chciałbym móc przeżyć jeszcze raz, może lepiej je wykorzystać, nie zrobić tych wszystkich błędów, kilka rzeczy zrobić lepiej. Cóż, trzeba korzystać z tego co się ma, edukację szkolną uważam za zakończoną, a wykształcenie średnie za zdobyte, amen. Ku studiom…