Pewien młody perkusista

13.06.2008, 4:00

Pamiętacie jeszcze czym zachwycały się media jakieś 2 lata temu? Młodym talentem, który miał szczęście urodzić się w “muzycznej” rodzinie, a w wieku lat czterech już zaliczał swoje pierwsze koncerty i to nie w osiedlowym domu kultury, a na sporej scenie (ok 1:52)? Zapewne paru osobom cośtam jeszcze w pamięci świta. W blogosferze też zagościł, np. u Grzecha i Łukasza Więcka A młodziak ten, sześcioletni obecnie Igor Falecki nadal żyje, nadal plumka na bębnach i z tego co widzę, robi to coraz lepiej. I pomimo, że media od tamtej pory znalazły sobie setki innych sensacji do pokazywania, ten “rozbija się” po zagranicznych koncertach: Czytaj dalej »

Pomaturalnie

22.05.2008, 11:18

Niniejszym, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że dla mnie wakacje (…znowu są wakaaacjee / na pewno mam raaację) już się zaczęły, razem z wiadomością o zdanym ustnym angielskim. Chociaż on sam, tak w oderwaniu od poprzednich egzaminów (bite 5 dni przerwy) spowodował, że wakacyjne rozleniwienie dało o sobie znać zaraz po czwartkowej fizyce. Ciężko się wstawało wcześniej, niż o 12, szczególnie, że zamiast grzecznie położyć się spać, do 230 walczyłem z komputerem i jakimiś zdjęciami do wywołania.

Spróbuję może jakoś podsumować całe to maturalne zamieszanie relacją “jak to wyglądało z mojej perspektywy”. Linki z nazwami przedmiotów prowadzą do arkuszy (razem z odpowiedziami) na zdawanym przeze mnie poziomie. Gdzieniegdzie również linki do wpisów z mikrobloga.

Tu była długa, długa dalsza część wpisu, ale z jakiegoś powodu zniknęła. :/

Matura 2008 - relacja maturzysty

5.05.2008, 16:17

Od początku nie miałem zamiaru komentować przebiegu tegorocznej matury, w której mam przyjemność uczestniczyć (po raz pierwszy, dodam, i miejmy nadzieję, że ostatni).

Zamiast tego, jako że niedawno wpadło mi w ręce narzędzie o wdzięcznej nazwie Blip, postaram się prowadzić relację niemal-na-żywo, zamieszczając najważniejsze informacje o przebiegu “sesji” (nie porównuję tutaj nawet matury do poziomu trudności studiów, więc proszę, bez inwektyw :) ) właśnie na swoim mikroblogu. Przy okazji, tam panuje mniej oficjalny styl, toteż wpisy będą po części raczej luźnymi uwagami. Dla ułatwienia, wszystkie informacje dot. matury będą rozpoczynały się od tagu #matura (który na Blipie jest aktualnie bardzo oblegany), aby łatwiej można je było wydobyć spomiędzy innych.

Gdy już będzie po wszystkim (przynajmniej po części pisemnej) spróbuję zebrać to wszystko do kupy i opublikować tutaj. Osobny akapit należeć się będzie dzisiejszemu tekstowi, który CKE użyło do testowania naszego rozumienia przy czytaniu, dotyczącymi blogowania.

Moje 5 najciekawszych feedów

4.05.2008, 16:13

Ikona RSSMałpując po Greenku, który opisał swoje 5 najciekawszych feedów, publikuję własne ulubione. Pierwsze 4 z jego listy mogłyby się powtórzyć u mnie, powtarzać jednak nie będę i pochwalę się innymi:

  • Questionable Content - komiks sieciowy, po który sięgam z największą ochotą, fabuła pokręcona wokół miłości, muzyki i… robocików? ;) szczerze mówiąc nie potrafię opisać, tam trzeba po prostu zajrzeć, zapraszam na Questionable Content oraz zachęcam do przeczytania całości od początku :) .
  • Dilbert - kolejny, zaraz za XKCD, na liście tych naj komiksów w Sieci. Chociaż gdy sobie przypomnę co kiedyś “usłyszałem”, to już nie musi być tak śmiesznie: Rozumiesz ten komiks? Tak? To tak jest naprawdę
  • bash.org.pl - tego nie mogło tu zabraknąć (znają chyba wszyscy, więc nie będę opisywał), a jako że dużo wygodniej dostawać rozmówki do czytnika, niż kilka razy dziennie zaglądać na ich stronę… :)
  • jakilinux.pl - newsy z naszego światka wolnego oprogramowania, bo bynajmniej nie o samym Linuksie można tam poczytać, ale też o rozwoju świata IT
  • Automaciej - blog Automacieja, traktujący o życiu (w Anglii/USA i ogólnie), Googlach i kilku ciekawych zainteresowaniach jak choćby bumerangi ;) ; tu miałem spory problem, bo nie potrafię wybrać jednego najbardziej wartościowego bloga wśród mojej listy, niech więc on (jako że do mojego GReadera trafił bodaj najwcześniej) reprezentuje grupę, do której nie mógłbym nie zaliczyć takich blogów jak te należące do: Chrisa Trynkiewicza (ciekawa i wyczerpująca “relacja” z rekrutacji do pracy w Google, freelancingu i innych ciekawych rzeczach), Korneliusza Jarzębskiego (najbardziej znany z recenzowania środowiska graficznego KDE) czy Tomasza “Zyxa” Jędrzejewskiego (całkiem przyjemnie piszącego o, poza programowaniem, jego drodze przez szkołę i studia, wzbogacaną informatycznym samorozwojem).

5 feedów jak widać trochę się rozrosło, nie mógłbym inaczej. Nie wrzucałem tu innych specjalistycznych jak OSNews (brat jakilinux), myślę że te to te najciekawsze i “dla-wszystkich”.

Koniec liceum

26.04.2008, 15:07

Tak, definitywny koniec szkolnej wędrówki. Rozpoczęta pamiętnego dnia 1 września 2005, kiedy to nieco kulejąc szedłem na rozpoczęcie roku do wymarzonego liceum. Kulejąc, bo kilka godzin wcześniej niefortunnie skoczyłem niemal skręcając sobie kostkę niemal 300 km od Lublina, bo na koncercie ukochanego KoRn‘a w Katowicach. O tym, że to to liceum wiedziałem już od prawie roku, tak jak teraz już od dawna wiem, że ta uczelnia to Politechnika Warszawska.

Mury szkoły Prawie trzy lata, które póki co mogę śmiało zaliczyć do tych najlepszych ever, i zaprawdę wiele racji maja ci, którzy mówią że liceum to najlepszy czas życia. Zobaczymy co będzie później, a mam nadzieję, że nie będzie gorzej, ale na tą chwilę tak jest. I opuszczam zarośnięte mury Staszica z, co by nie mówić, żalem że to już, że tak szybko… Mury, poza którymi są takie ciekawostki jak basen w wiecznej budowie, a w środku schody na tajemniczy strych (którego nie udało mi się odwiedzić) czy “pomieszczenia dla nielicznych” jak szkolny radiowęzeł czy serwerownia i kilka innych… Koniec biadolenia. Wszak Staszicakiem zostaje sie na całe życie.

Jako, że czasu się nijak nie cofnie, można tylko wspominać wiele pięknych chwil, a publicznie ich wspominać za wiele nie będę, ale jeżeli ktoś chce, może zajrzeć do Erwina, który klimat naszego liceum dość trafnie opisał. Strzelnica

Nie będę, bo wiele z nich nie nadaje się do publicznego zaprezentowania, i nie chodzi tylko o to, co teraz wielu osobom mogło przyjść na myśl. Napiszę nieco owijając w bawełnę: to liceum nie zmusza do nauki. Co więcej, nieuczenie się wcale nie skutkuje wyrzuceniem z niego ani nawet nieprzyjemnościami, wystarczy odrobina sprytu (sprytu, a nie cwaniactwa). Co często powtarzałem, daje jednak wiele dróg na rozwijanie się po swojemu, w luźnej atmosferze (momentami aż za bardzo ;) ), dla wielu bardzo przyjemnej. Gdyby ktoś potrzebował czegoś więcej na ten temat, nieopodal jest kontakt.

Jednak nie wiem, czy to tylko złudzenie i widzą to wszyscy absolwenci, czy też jest tak naprawdę, ale patrząc na młodsze roczniki odczuwam niepokój (że tak to ładnie ujmę) o przyszłość tej szkoły, o jej chyba dość specyficzny klimat, że upodobni się do innych, w których panuje ścisły podział na naukę (i zdania “jak to trzeba kuć”) i pseudoluzackość połączona z piciem. Nie potrafię tego ująć w słowa, ale myślę, że wielu moich “równorocznych” ze Staszica wie o co chodzi.

Dzień Edukacji Narodowej Jako cały rocznik mieliśmy wkład w obchody (fakt faktem troszkę naciąganego, ale jednak ;) ) 420-lecia szkoły, jak też w wiele innych akademii. Z mojej strony: udział w dwóch minikoncertach (o ile można to nazwać tak zaszczytnym imieniem), jeden z okazji Dnia Edukacji Narodowej, drugi charytatywny. I albo to przygotowania do matury, albo rzeczywiście ostatnio jakoś mniej się działo… Mam nadzieję, że nie i że nadal będą szli tutaj ludzie z inicjatywą, a nie chorymi ambicjami.

Zmieniają się uczniowie, znowu przyjdzie fala “gimbusów” i już niedługo nieśmiertelne pytania “czy 54523 punktów wystarczy”. Nie zmieniają się jednak nauczyciele, wśród których było tylko kilku, których nie będę chciał odwiedzić będąc w Lublinie. Rozczuliłem się…

Wycieczka Wcześniej chciałem napisać trochę o tych trzech latach, teraz nie wiem co mogę tu opisać a co nie. Większość zachowam dla siebie i na opowieści przy… stoliku. Pokrótce: co jest warte wspomnienia, to wycieczki, szczególnie ostatnia, która - tak mi się wydaje - nieźle spoiła klasę, ale klasę, która już pierwszego dnia po rozpoczęciu swojego pobytu w Stasiu zorganizowała się na kłódkę, co uważam za całkiem dobry symbol. ;) Studniówka, dla wielu udana, dla mnie może nie do końca, ale to chyba z powodu choroby. Wspomniałem o luźnym klimacie… Boisko Na pewno na nasze rozbestwienie się wpłynął wychowawca, którego byliśmy pierwszą klasą, a on sam jest dość młody. Różne osoby o nim różnie myślały, jednak, cytując, jeszcze zatęsknicie za tym wychowawcą - i tak na pewno będzie. Wychowawca ostro promujący zdrowy rozwój, wiele było okazji do pokopania z nim piłki na szkolnym boisku. Matematyk, który dla nas poświęcał ranki i przez całą trzecią klasę zjawiał się o 7 w szkole, fizyk - “ten który stoi ponad WSO” :D i wielu innych…

Chyba czas kończyć ten przydługi wywód (o ile w ogóle ktoś dotarł aż dotąd). Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że te 3 lata chciałbym móc przeżyć jeszcze raz, może lepiej je wykorzystać, nie zrobić tych wszystkich błędów, kilka rzeczy zrobić lepiej. Cóż, trzeba korzystać z tego co się ma, edukację szkolną uważam za zakończoną, a wykształcenie średnie za zdobyte, amen. Ku studiom…

Widget Blogfroga a Feedburner

13.04.2008, 2:44

Niedawno zapragnąłem dodać na blog superwebdwazerowy widget od Blogfroga. Można u nich znaleźć gotowy kod do szablonu wordpressa, wystarczy wkleić i działa. No, działa, chyba że używamy FeedBurnera z włączonymi statystykami wejść na stronę z feeda:

Narzędzia takie jak Feedburner zmieniają adresy notek w kanale RSS (przekierowanie) przez co Blogfrog nie rozpoznaje, że ma taką notkę już zaindeksowanę. Możesz odznaczyć Item link clicks w FeedBurner Stats lub ręcznie ustawiać adres dla każdej notki.

A ja używam. I nie chcę odznaczać owych Item link clicks. Skutkuje to białą plamą zamiast panelu do głosowania. Co w takiej sytuacji można zrobić?

Na początku przyszło mi do głowy, czy nie dałoby się jakoś automagicznie pobrać z FeedBurnera wygenerowanego przez niego adresu wpisu, na podstawie np. tytułu czy dokładnego czasu publikacji wpisu i dynamicznie wklejać go zamiast tagu get_permalink. Niczego takiego jednak tam nie znalazłem. Rozwiązanie drugie, już w pełni działające, co widać w sekcji Meta pod postem, kawałek niżej. W szablonie należy umieścić:

  1. <?php if (get_post_meta($post->ID, 'fbid', true) != '') { ?>
  2. <script type="text/javascript">
  3.  PERMALINK = "http://feeds.feedburner.com/~r/kolodziejjblog/~3/<?php echo get_post_meta($post->ID, 'fbid', true); ?>/"
  4. </script>
  5. <script type="text/javascript" src="http://blogfrog.pl/index.php/wpisy/glosowanie"></script>
  6. <?php } ?>

Oczywiście http://feeds.feedburner.com/~r/kolodziejjblog/~3/ zastępujemy własnym adresem feeda, tj. url’em każdego itema w feedzie, poza ostatnią częścią (numer/). Zrobiłem tak dla wygody, aby wklejać sam numer a nie cały URL. Gdzie wklejać?

Wordpress oferuje, przy pisaniu wpisu, taką rzecz jak Pola użytkownika. Tam w polu Klucz wpisujemy, zgodnie z powyższym kodem, fbid, natomiast w polu Wartość wklejamy tą wyciętą, ostatnią część URLa z FeedBurner’owego feeda, czyli sam numer (ponieważ ostatni slash jest już w szablonie). Wtedy instrukcja <?php echo get_post_meta($post->ID, fbid, true); ?> wstawi numer w szablon, który właśnie uzupełniliśmy. Wszystko otoczone instrukcją warunkową sprawdzającą, czy ustawiliśmy pole fbid - jeśli nie, bo np. tak jak w moim przypadku, starsze wpisy nie znalazły się jeszcze w FeedBurner’owym feedzie i siłą rzeczy nie mamy do nich URLi, widget w ogóle się nie pojawi, nie zaśmiecając layoutu białym polem.

Tak więc chyba jedyną wadą takiego rozwiązania jest to, że przy pisaniu każdego wpisu musimy zajrzeć do własnego feeda, odczekaniu chwili, aż pojawi się tam nasz wpis, skopiowaniu URLa do niego i wklejenie jego numeru jako pole fbid. Daje nam to jednak pewność, że - o ile nic nie pomyliliśmy - widget będzie działał sprawnie (przypominam, że Blogfrogowi zajmuję chwile czasu, aż sam zindeksuje item, więc widget zadziała również dopiero po chwili).