DT, czyli tam i z powrotem
24.10.2010, 23:12Cel: koncert Dark Tranquillity/Insomnium/Belligerence. Przebieg: poniżej.
Już nocny na Dworzec Centralny był wesoły. Krótka jazda, wspomagana śpiewem znanych polskich przebojów z „Zazdrością” Heya na czele, w wykonaniu zespołu Damski Autobusu Tył. Hej, gdzie mój pociąg do Katowic? Aha, to połowa tego do Zakopca, na tej tablicy jest. – Proszę pani, a często się zdarza, że ten pociąg z Gdyni ma opóźnienie? – Nie.
Yhy, przyjazd 1:24. Przyjechał o 1:45, w połowie wypełniony kibicami Lechii, umilającymi dalszą podróż nie gorzej niż kapela z poprzedniego zdania. Druga połowa wypełniona prawie równie szczelnie, ale małym cudem miałem miejsce siedzące pośród spokojnych, tudzież śpiących ludzi. Pół śpiąc, pół słuchająć przyśpiewek z przedziałów za plecami, dowlokliśmy się do podcelu A. 45 minut na przesiadkę w Kato stopniało przez opóźnienie, ale to dobrze, mniej czekania w zimnie. Chociaż… w kibelku do Bohumina ogrzewanie na full dawało radę. Doczytałem kolejne opowiadanie z „Czerwonej gorączki”, ruszyliśmy prawie na pusto. I do samego końca moją część wagonu zajmowały tylko dwie niewiasty pod kocykiem i jakaś starsza para. Chałupki, sms, sms, stacja, kup pan przejściówkę, 2zł, dziękuję, most nad Odrą, koniec zasięgu. Vítána, Česká republika
. Czytaj dalej »
