Posts Tagged ‘standardy’

Cel CSS Naked Day

6.04.2008, 14:30

W skrócie

CSS Naked Day to idea, dzięki której w tym roku po raz trzeci obchodzimy dzień “rozbierania” naszych stron www. “Polska wersja” (zwąca się CSS Goły Dzień) istnieje od lat dwóch (w tym roku występuje rozbieżność czasowa pomiędzy obiema edycjami: polska pozostała przy 5. kwietnia, ta “międzynarodowa” wybrała 9. kwietnia).

Idea jest prosta jak drut: usuwamy ostylowanie ze swych stron internetowych (arkusze CSS, czyli to, co nadaje im wygląd, przynajmniej w tych uznawanych za nowoczesne), aby pokazać, jak wyglądają jako czysty dokument XHTML/HTML, pozbawiony grafiki oraz jakichkolwiek upiększeń – pozostaje tylko treść i nawigacja (czyt. menu), a to w końcu o treść chodzi nam najczęściej, gdy surfujemy po Sieci: przecież ważniejsze jest, że znajdziemy (przykładowo) informację o interesującym nas połączeniu kolejowym, niż to, że tonacja kolorystyczna strony będzie zielona czy niebieska.

Tak więc jeszcze raz: “usuwamy” wygląd, zostawiamy treść (+nawigacja). Jeżeli zrobimy to zgodnie z ideą, tj. usuniemy po prostu CSS, strona pozostanie nadal czytelna oraz użyteczna – pod warunkiem, że jej kod (X)HTML ma odpowiednią i poprawną budowę.

No i po co?

Tzn. po co strony muszą mieć tą mityczną “poprawną budowę”. Co bardziej techniczni zrozumieją zwrot “strona się waliduje” (przechodzi serię testów w walidatorze HTML). Wśród społeczności webmasterów, a nawet szerzej – całej rzeszy informatyków ;-) strona poprawna składniowo (część webmasterów chwali się tym umieszczając logo “HTML Valid” lub mały napis gdzieś na stronie, o podobnej treści) jest uznawana za tą lepszą, natomiast strona, która się nie waliduje – spotyka się z negatywnymi komentarzami, w skrajnych przypadkach jej twórca trafia na informatyczne wygnanie. No, prawie że tak to wygląda. ;-)

Podsumowując: poprawna składniowo strona to ta lepsza i wspanialsza, ale wygląda na to, że tylko wśród zamkniętego kręgu pryszczatych okularników za ekranami… czy rzeczywiście?

A co to ma wspólnego ze mną, ZU?

Więcej niż myślisz, tylko często sam spotykam się ze – dla przeciętnego użytkownika niewiele mówiącym – sformułowaniem “propagowanie standardów sieciowych”. Tak naprawdę nie są one po to, żeby kółko wzajemnej adoracji, tj. informatycy, mogli się wychwalać lub besztać nawzajem za przestrzeganie/nieprzestrzeganie ich, ale aby ulepszać i rozwijać Sieć, z której korzystasz Ty, Ty i Ty tam z tyłu też.

Dzięki rozwijaniu – mądremu rozwijaniu – i stosowaniu tych mitycznych standardów powstają coraz to nowe rozwiązania, które ułatwiają życie użytkownikom, którzy nie muszą już korzystać z tak skomplikowanych (dla tzw. ZU) rozwiązań jak listy dyskusyjne, kiedy istnieją proste w użyciu fora internetowe; nie muszą uczyć się obsługi IRC, kiedy istnieje wiele banalnych w instalacji i obsłudze komunikatory internetowe. Dopisać tu można również przyjazność dla osób niewidomych, w końcu tacy również chcą z internetu korzystać. Czynią to, używając programów, które czytają im treść strony. Strona zbudowana poprawnie (tj. wg standardów) jest przez nie odczytywana o wiele lepiej.

Takie przykłady można mnożyć, można je też podsumować: dzięki standardom Sieć stale się rozwija, staje się coraz przyjaźniejsza.